Maciej Nowak trzyma się od polityki z daleka i nie chce być w nią mieszany
Maciej Nowak trzyma się od polityki z daleka i nie chce być w nią mieszany Fot. Agata Grzybowska / Agencja Gazeta

Ministerstwo Środowiska postanowiło wycofać spot, w którym wystąpił Maciej Nowak, dyrektor artystyczny Teatru Polskiego w Poznaniu. Reklama miała bowiem promować ideologię gender. Znalazły się głosy, że to homofobia w czystej postaci. Sam Nowak jednak nie czuje się ofiarą systemu, mało tego, przyznaje: Głosowałem na Dudę.

REKLAMA
Maciej Nowak znalazł się właśnie w oku cyklonu z powodu "genderowego" spotu o segregowaniu śmieci, ale zachowuje dystans. – Nie jestem w to emocjonalnie zaangażowany. Spot zebrał dobre recenzje, było sporo śmiechu, że – ha ha! – Święty Mikołaj bez brody i w muszce – tłumaczy "Wyborczej". – "Fronda" miała jakieś obiekcje do mojego "genderyzmu", ale szybko o tym zapomnieliśmy – dodaje.
Nowak nie chce, by stawiano go w roli męczennika władzy, bo jego zdaniem po prostu nim nie jest. Przyzwyczaił się do łatki, jaką mu nadano, ale dziwi się, że można nią wszystko tłumaczyć. – Problemy w życiu można mieć z wielu powodów, nie tylko z powodu homoseksualnej orientacji – przekonuje. Nie boli go nawet wyrzucenie z Teatru Wybrzeże, gdy lokalnym członkom PO nie podobało się jego "pedalstwo". – Homofobia nie ma legitymacji partyjnej – uważa. – To jest reakcja obronna systemu patriarchalnego, w którym rządzą DHM-y, czyli dorośli heteroseksualni mężczyźni. Dla nich pojawienie się w sferze publicznej kobiet, które wymagają szacunku dla siebie i osób homoseksualnych, jest wyzwaniem i dyskomfortem. To im zaburza porządek świata, w którym są u władzy – sądzi.
Sam się nie przejmuje, choć wie, że politycy chętnie grają homofobiczną kartą. Nowak nie zgadza się być w niej "mięsem armatnim", ale z innego powodu głosował na Andrzeja Dudę. – Uważałem, że młody, znający języki człowiek z pokolenia 40-latków jest alternatywą dla "statusiałego" systemu, w którym poprzednio żyliśmy – wyjaśnia. I nie żałuje tego wyboru, bo "zawsze chodzi swoimi drogami". Podkreśla też brak związków z ugrupowaniami politycznymi. – Tak samo, jak nie akceptowałem pewnych rozwiązań koalicji PO-PSL, tak samo nie akceptuję dużej części decyzji obecnie wprowadzanych w życie – mówi.
Na pytanie, co sądzi o dzisiejszej sytuacji, odpowiada, że dla niego Polacy są jak "Krakowiacy i górale". – Dwie grupy, które nieustająco napi...lają się po głowach i nie są w stanie tego konfliktu przerobić. Tę figurę Wojciech Bogusławski stworzył 250 lat temu i od 250 lat ona jest aktualna – stwierdza – Dwa narody, dwie grupy, które się nawzajem kwestionują, odbierają sobie prawo do szacunku i są w rozdarciu. Tak mój kraj funkcjonuje – konstatuje.
źródło: Gazeta Wyborcza

Napisz do autorki: karolina.blaszkiewicz@natemat.pl