
Kupujesz online? Nic dziwnego. Rynek e-commerce każdego roku rośnie w siłę, a Polacy coraz chętniej wybierają wirtualne zakupy. Brak bezpośredniego kontaktu z towarem rekompensuje często niższa cena i prostota tego rozwiązania. Już 55 proc. internautów deklaruje, że kupuje w sieci. A 87 proc. z nich uważa, że to prawdziwe błogosławieństwo, że paczkę pod dom dostarcza kurier. Gdyby tylko wiedzieli, co dzieje się w sortowaniach, gdzie ich paczki przechodzą selekcję, zanim trafią "na pakę" kuriera. – Kopanie, rzucanie to normalka – mówi nam wprost były pracownik firmy kurierskiej.
Krzysiek z Warszawy do firmy kurierskiej załapał się parę lat temu. – Chciałem sobie dorobić i wyjechać ze znajomymi na wakacje. Jak na pracę typowo wakacyjną, stawki w tej firmie kurierskiej były bardzo zachęcające – opowiada.
Byli tacy, którzy obchodzili się z nimi w miarę ostrożnie i rzekłbym "kulturalnie", ale byli też tacy, którzy szacunku do przesyłek nie mieli żadnego. Rzucali, kopali, pchali i układali na paletach w sposób rażący myślących ludzi w oczy, na zasadzie "byle szybciej". Ogólnie jedyną zasadą panującą w firmie było - zapakować - nieważne jak, ważne żeby do 23 odprawić ciężarówkę.
W wizytacji brał udział dyrektor regionalny firmy. Pan dyrektor widząc kilka chylących się ku upadkowi wież z paczek na paletach, zebrał nas na "apelu" i zaczął prezentację tego, jak powinno się układać przesyłki na palecie. Własnymi rękami zaczął przerzucać przesyłki, niespecjalnie zwracając uwagę na to, co w nich jest. Pech chciał, że po wrzuceniu na stertę paczek czwartej alufelgi, akwarium które stało pod spodem, zostało dosłownie rozbite w drobny mak. Nic nie dały znaczki "szkło", "ostrożnie" za to nam sytuacja dała dużo radości.
Podobne doświadczenia w trakcie swojej 5-miesięcznej przygody z firmą kurierską w Białymstoku miał 26-letni Adam. – Ma być szybko i kropka – mówi. – A kiedy ktoś narzuca takie tempo, no to wiadomo, że nikt nie będzie się cackał z paczkami, bo jest rozliczany z tego, czy przesyłka wyląduje na czas w samochodzie, a nie w jakim stanie tam dotrze. I byłem na co dzień świadkiem kopania, niedbałego rzucania paczek. Prawie wszyscy się tak z nimi obchodzili – dodaje.
Napisz do autora: dominika.majewska@natemat.pl
