PI posiada również specjalistów od walki w sieci.
PI posiada również specjalistów od walki w sieci. Fot. Screen z Islamic State Media

W weekend cyberprzestępcy zaatakowali stronę polskiego Ministerstwa Sprawiedliwości. Próbowali zablokować stronę i umieścić na niej islamistyczne treści. To jeden z powodów, dla których podejrzewa się, iż Zbigniew Ziobro i jego ludzie trafili na celownik ISIS.

REKLAMA

Pojawiają się informacje, że hakerzy próbowali podmienić stronę i zamieścić na niej wpisy po arabsku, oraz opublikować melodie kojarzone z ISIS. Sprawą zajmuje się już Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Śledztwo ma ustalić, czy za sprawą stoją prawdziwi muzułmańscy fundamentaliści, czy może ktoś się tylko pod nich podszywa.

Innym tropem mają być żartownisie lub aktywiści niechętni nowej władzy. W 2012 roku, gdy rząd Donalda Tuska podpisał umowę ACTA w podobny sposób zaatakowano strony kilku ministerstw i rządu. Teraz jako podobna motywacja wskazywana jest ustawa o policji, która ułatwia władzy inwigilowanie Polaków w internecie.

Samo przejęcie strony w takich przypadkach zazwyczaj ma charakter tymczasowy i informatykom udaje się odzyskać wszystkie dane. Nie ma też zagrożenia wycieku tajnych lub wrażliwych informacji, bo strony działają na innych serwerach niż systemy sądowe i rządowe. Jest to jednak sposób na "upokorzenie" swoich przeciwników i pokazanie się w mediach.

źródło: fakt.pl