
Gen. Tomasz Połeć, do niedawna główny inspektor transportu drogowego, wielokrotnie przekraczał swoje uprawnienia? Tak może wynikać ze wstępnych ustaleń przeprowadzanego w GITD audytu. Połeć był wcześniej "przyłapany" przez dziennikarzy "Faktu" na brawurowej jeździe – miał drogą o śliskiej nawierzchni (sezon zimowy) pędzić 100 km/h.
REKLAMA
Były szef GITD odpowiadał za fotoradaryzację Polski. Za rządu PO-PSL był często oskarżany przez parlamentarzystów z PiS, że doprowadził do chaosu na polskich drogach oraz ścigania niewinnych kierowców.
Z ustaleń "Faktu" wynika, że Połeć brał bez pokwitowań sprzęty IT, przyznawał sobie i współpracownikom nagrody, które w ciągu dwóch lat kosztowały podatników około 300 tys. złotych, zakupił (prawdopodobnie z publicznych pieniędzy) konsole PlayStation. Ponadto często organizował sobie wyjazdy służbowe. W ciągu dwóch lat szef GITD miał wydać na ten cel ok. 100 tys. złotych.
Wcześniej "Fakt" podawał też, że Połeć osobiście nadzorował powstanie pisma, które miało mu przyczynić się do przyznania mu stopnia generalskiego. Generał został odwołany ze stanowiska przez Beatę Szydło na początku stycznia 2016 roku.
źródło: "Fakt"
Napisz do autora: adam.gaafar@natemat.pl
