
Kolejne kłopoty prezesa NIK Krzysztofa Kwiatkowskiego. Oczywiście jego największe problemy to podejrzenia o ustawianie konkursów w swojej instytucji, jednak w odbudowie publicznego wizerunku nie pomoże mu incydent sprzed dwóch tygodni. Za przekroczenie prędkości o ponad 50 km/h łódzka policja zabrała Kwiatkowskiemu prawo jazdy.
Krzysztof Kwiatkowski, były minister sprawiedliwości w rządzie Donalda Tuska, był młodym i obiecującym politykiem Platformy. Kiedy został prezesem Najwyższej Izby Kontroli, zastanawiano się, czy powtórzy scenariusz kariery Lecha Kaczyńskiego, dla którego kierowanie tą instytucją było trampoliną do walki o najważniejsze stanowiska w państwie.
Teraz coraz trudniej wyobrazić sobie, że tak będzie też z Kwiatkowskim. Nie dość, że prezes NIK nie wytłumaczył się jeszcze z podejrzeń o ustawianie konkursów we współpracy z byłym baronem PSL Janem Burym, to jego wizerunek obciążają kolejne problemy. Krzysztof Kwiatkowski właśnie stracił prawo jazdy na trzy miesiące – donosi "Dziennik Łódzki".
Polityk został złapany przez nieoznakowany patrol policji w nocy 12 lutego. Miał na liczniku 136 km/h, choć w tym miejscu prawo dopuszczało 70 km/h. Funkcjonariusze nie poznali prezesa NIK, nie wiedzieli więc, że przysługuje mu immunitet. Dlatego wlepili mu mandat w wysokości 500 złotych i 10 punktów karnych. Kiedy okazało się, że Kwiatkowski ma immunitet, policja rozpoczęła specjalną procedurę, której zwieńczeniem będzie wniosek o uchylenie immunitetu przez Sejm.
Tydzień po ulicznym wybryku Kwiatkowski wystąpił na konferencji, na której zaprezentowano raport o bezpieczeństwie ruchu drogowego. Zamiast pouczać innych, powinien zacząć od siebie.
źródło: "Dziennik Łódzki"
