Czytanie rozpala emocje! "Wśród naszych recenzentów, są małżeństwa, które poznały się na Lubimyczytać.pl"

Prezes Lubimyczytać.pl - Iza Sadowska
Prezes Lubimyczytać.pl - Iza Sadowska archiwum prywatne
Serwis Lubimyczytać.pl cieszy się tak dużą popularnością, że jego twórcy postanowili stworzyć własny plebiscyt na książkę roku 2015. Do końca głosowania został jeszcze jeden dzień, a już licznik zamieszczony na stronie pokazuje ponad 90 tysięcy osób, które wybrały swoją ulubione dzieło. To nieprawda, że Polacy nie czytają książek. Z prezes najpopularniejszego serwisu dla moli książkowych Izabelą Sadowską rozmawiamy o tym, jak skutecznie promować i wspierać czytelnictwo.

Jakie książki Polacy czytają najchętniej? Czy z waszych obserwacji, ocen i opinii użytkowników wynika, że na przykład kryminały, czy bardziej literaturę faktu?

Jeżeli chodzi o Lubimyczytać.pl i o to, jakie kategorie książek są u nas najpopularniejsze, to tak, Polacy czytają bardzo dużo kryminałów, ale również bardzo popularne są fantastyka i literatura młodzieżowa. Kiedy patrzymy na to, kim są użytkownicy serwisu, to mamy bardzo zróżnicowanych czytelników. Około 20 proc. to są osoby młode w wieku od 15 do 24, a 25 proc. od 25 do 34 lat. Proszę zobaczyć, że 18 proc. to już osoby wieku od 35 - 44 lat i powyżej mamy 15 proc.


Obserwujemy różne grupy użytkowników i widzimy, jak czytelnicy rozwijają się z wiekiem. Zdarza nam się spotkać osoby, które pięć lat temu może i nie zachwycały się Umberto Eco, ale teraz mają pokaźne biblioteczki i potrafią dyskutować o współczesnym reportażu. Biorąc pod uwagę popularność książek na rynku, najpopularniejszy jest kryminał, fantastyka, literatura młodzieżowa, następnie jest to literatura piękna, literatura kobieca, reportaż, autobiografie i biografie.
To pierwszy plebiscyt tego typu w Lubimyczytać.pl, a wzięło już w nim udział naprawdę wiely internautów. 

To pierwsza edycja plebiscytu, a już zagłosowało w nim ponad 86 tysięcy osób i ta liczba wzrasta po każdym odświeżeniu strony. Wokół serwisu Lubimyczytać.pl udało nam się skupić społeczność czytelników, którzy regularnie oceniają i opiniują książki. Przez ostatnie pięć lat zgromadziliśmy tych ocen i opinii pokaźną liczbę – około 12 milionów ocen wystawionych książkom i przeszło milion opinii. Kiedy zebraliśmy ich już tak dużo, uznaliśmy, że nadeszła pora na przyznanie nagród czytelników, czyli stworzenie narzędzia, które pozwoli im wskazać, co tak naprawdę czytamy w Polsce.


Czy tego nie widać po zwykłych ocenach książek, które zostawiają użytkownicy?

Oczywiście, że widać i to właśnie na podstawie popularności książek przyznaliśmy nominacje. Znalazło się wśród nich 190 tytułów z 63 wydawnictw, które zdobyły największą liczbę głosów i ocen w danej kategorii. W tej chwili to właśnie czytelnicy wybierają tę jedną jedyną w obrębie każdej z nich. Lubimyczytać.pl pokazuje, że czerpiemy przyjemność z dzielenia się naszą opinią. Czy chodzi też o to, że bardziej ufamy opinii innego internauty niż krytyków?

Myślę, że w tej chwili na rynku książki potrzebujemy opinii i jednych, i drugich. Co więcej, te opinie bardzo często są zbieżne. Zresztą można to zauważyć w plebiscycie już na etapie nominacji. Bardzo duża część książek to pozycje uznane na rynku przez krytyków literackich, które otrzymały już inne nagrody. Lubimyczytać.pl pokazało, że głos czytelników również warto brać pod uwagę i nim się kierować przy wyborze książek.
Czy kiedy pięć lat temu zakładaliście serwis, spodziewaliście się, że odniesie tak duży sukces?

Na początku nie wiedzieliśmy, ilu tak naprawdę jest w Polsce czytelników. Chcieliśmy stworzyć dla nich serwis, ale powszechnie dostępne statystyki czytelnictwa były pesymistyczne. Wobec tego nie spodziewaliśmy się, że w jednym miejscu uda nam się skupić aż tylu pasjonatów literatury. Choć statystyki nadal nie napawają optymizmem, to gdy już przyjrzymy się naszym użytkownikom, widać, że czytają oni dużo i są wystarczająco silną grupą, aby razem z nimi tworzyć nową wartość na rynku książki. Wystarczyło wykorzystać nowe technologie, by promocję literatury wprowadzić w XXI wiek.

Jak wpadliście na pomysł stworzenia tego serwisu?

W gronie pasjonatów literatury i nowych technologii stwierdziliśmy, że brakuje u nas takiej przestrzeni, gdzie te dwa światy mogą się połączyć. Chcieliśmy promować i popularyzować czytelnictwo w innowacyjny sposób. Skupiliśmy się na czytelnikach i to dla nich zaczęliśmy budować narzędzia. Bardzo pomaga w tym to, że wszystkie osoby u nas pracujące bardzo lubią literaturę, nawet nasi programiści. Te kompetencje, które połączyliśmy ze znajomością nowych technologii, zestawione z badaniami rynku wydawniczego, pozwalają nam tworzyć serwis, który jest medium społecznościowym, gdzie możemy dowolnie się wypowiadać o literaturze.
Jak bardzo różni się serwis teraz w odniesieniu do tego, jaki był jego początkowy zamysł? Czy macie plany wprowadzania dodatkowych zmian i ulepszeń?

Na początku serwis był forum dyskusyjnym o książkach z elementami społecznościowymi. Słuchając głosu społeczności czytelników, a także obserwując, jakie mają potrzeby, zaczęliśmy rozwijać dodatkowe funkcjonalności. Wprowadziliśmy na rynek aplikacje mobilne, dzięki którym będąc w księgarni, możemy zrobić zdjęcie okładki i od razu dowiedzieć się, co o danej książce sądzi społeczność czytelników i jak ją ocenia. I wtedy wiemy, czy warto ją kupić.

Możemy również porównać swoje gusta czytelnicze z innymi osobami i na przykład zawrzeć ciekawą znajomość. Co ciekawe, mieliśmy na przykład takie sytuacje, że pisali do nas użytkownicy, którzy poznali się przez Lubimyczytać.pl i zawarli małżeństwa. Oczywiście, wysłaliśmy im w prezencie ślubnym paczki książek. Dwie pary w ciągu pięciu lat, może jest ich więcej, ale tylko o tych wiemy.
A czy obserwuje pani fan page „Recenzje z Lubimyczytać”? Pisaliśmy o tym tekst, w którym pokazaliśmy te najbardziej zabawne, a Jakub Żulczyk wziął niedawno użytkowników waszego serwisu w obronę. Narodziła się dyskusja wokół tych recenzji, które nieraz są bardzo kontrowersyjne.

Tak, w tej chwili w serwisie mamy faktycznie bardzo dużo opinii o książkach i niejednokrotnie można się uśmiechnąć, czytając je. Wiele z nich jest napisanych ironicznie i prześmiewczo. Mamy też rzeszę bardzo szczerej młodzieży, która bezlitośnie rozprawia się z lekturami i dziełami literatury. Tutaj zdecydowanie można obserwować najróżniejsze trendy. Jeżeli chodzi o wyciąganie tych negatywnych opinii o klasyce literatury, to oczywiście mamy prawo je komentować i weryfikować własne poglądy na podstawie dyskusji, które się w serwisie toczą.

Ważne, żeby unikać powszechnego w internecie hejtu, żeby móc faktycznie wypowiadać się o tej literaturze swobodnie i dyskutować merytorycznie, a nie bardzo negatywnie nastawiać się do osoby, która wyraziła swoją opinię o Gombrowiczu czy o Hemingwayu. Jeżeli mówimy o tym fanpage’u, to ostatnio w dniu śmierci Umberto Eco została tam wykorzystana opinia o "Imieniu róży" sprzed pięciu lat, napisana przez użytkownika, który posługuje się w serwisie imieniem i nazwiskiem. To była opinia negatywna i, co oczywiste w takiej sytuacji, wzbudziła bardzo wiele kontrowersji, a na naszego użytkownika wylała się fala hejtu. Bardzo chcieliśmy uniknąć właśnie takich sytuacji i dlatego kategorycznie odcinamy się od zaistniałej sytuacji.
A moderujcie serwis i usuwacie te najbardziej wulgarne komentarze?

Raczej nie byliśmy zmuszeni do moderowania opinii o książkach. Zdarzało się, że czytelnicy zgłaszali nam, że została naruszona netykieta. W dwóch czy trzech przypadkach to my zgłaszaliśmy się do danego użytkownika i prosiliśmy o weryfikację danej opinii i on oczywiście szanując zdanie innych czytelników – edytował ją. W ciągu pięciu lat udało nam się zachować kulturę w sieci.

Czy ten ranking będzie przeprowadzany co roku? Czy wyobraża sobie pani, że rozrośnie się do takich rozmiarów, że na przykład po kilku latach będą odbywały się gale z rozdaniem nagród dla najlepszej książki roku?

Autorzy polscy i zagraniczni oraz wydawnictwa bardzo się zaangażowali w to, żeby zachęcić czytelników do zagłosowania na ich książki. I to jest fantastyczna zabawa, która łączy pisarzy z czytelnikami. Bardzo chciałabym, żeby plebiscyt był corocznym uhonorowaniem pracy pisarzy i wydawców. Ta pierwsza edycja plebiscytu cieszy się ogromną popularnością i jest już w tym momencie niezwykłym sukcesem. Mam nadzieję, że tych głosów do niedzieli będzie jeszcze więcej, a w przyszłym roku uda nam się pobić własny rekord. Mogę zdradzić, że myślimy już o gali, w czasie której to właśnie czytelnicy będą wręczać nagrody!

Napisz do autorki: barbara.kaczmarczyk@natemat.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...