Fot. luxorphoto / Shutterstock.com

– W czwartek też do niej poszedłem. Wychodziłem koło 22.00, była nieprzytomna. Wziąłem jej dłoń i powiedziałem, że ją kocham i by się trzymała. W ogóle nie było z nią kontaktu, ale wtedy tak mocno oddała mi uścisk... Tego nie zapomnę. Następnego dnia obudziłem się bardzo wcześnie, byłem niespokojny. Więc kiedy zaraz zadzwonił telefon, to wiedziałem, co usłyszę – w ten sposób pożegnał się z mamą 16-letni Mariusz. Dzisiaj, jako dwudziestolatek, może powiedzieć, że okres żałoby ma za sobą. Jak sam przyznaje, duża w tym zasługa wsparcia ze strony Funduszu Dzieci Osieroconych.

REKLAMA
Szok, zaprzeczenie, bunt, smutek, akceptacja – tak w teorii przebiega żałoba – zarówno w przypadku dorosłych, jak i dzieci. Jak jednak przekonuje prezeska Fundacji Hospicyjnej, Alicja Stolarczyk, ogólniki kończą się tam, gdzie zaczyna się kontakt z człowiekiem, zwłaszcza bardzo młodym, który musi zmierzyć się ze stratą bliskiej osoby. – Każde dziecko przeżywa żałobę inaczej – tłumaczy w rozmowie z naTemat.
„Dzieci radzą sobie same tylko w bajkach” - to hasło akcji pomocy dzieciom osieroconym, prowadzonej przez Fundację Hospicyjną. Czy uczucia dzieci w żałobie są bagatelizowane?
„Jaś i Małgosia”, „Sierotka Marysia”, „Królewna Śnieżka”, „Kopciuszek” - zaskakujące, że bajki, na których wychowała się większość z nas łączy jedna myśl: poczucie straty. Ze stratą wiąże się żałoba. Dorośli, w odniesieniu do siebie, uznają ją za naturalny stan. Jeśli jednak chodzi o dzieci - często jej nie doceniają. Jako Fundacja chcemy uświadomić dorosłym, że żałoba nie jest zarezerwowana tylko dla nich. Dzieci też cierpią po stracie bliskiej osoby – przyjęcie do wiadomości tego faktu to pierwszy krok do udzielenia potrzebnego wsparcia.
logo
Czym różni się żałoba, którą przeżywa dziecko, od tej, z którą zmaga się osoba dorosła?
Każdy człowiek, nawet bardzo młody, to inny świat. Każda żałoba przebiega więc nieco inaczej. Dzieci wychowują się w różnych środowiskach, mają różne predyspozycje. Jedne są z natury otwarte, szukają kontaktu, inne nie chcą sprawiać kłopotu, zamykają się w sobie lub starają się przejąć rolę dorosłego. Jednym umiera mama, innym tata, co powoduje innego rodzaju problemy. Ojcowie zazwyczaj lepiej radzą sobie z problemami finansowymi, a matki ze wsparciem psychicznym dzieci. Indywidualne podejście jest w tej kwestii kluczowe.
Duże znaczenie ma również to, czy dziecko jest w żałobie w wyniku śmierci z powodu choroby przewlekłej, w czasie której miało szansę na tę śmierć bliskiej osoby jakoś się przygotować, czy była to śmierć niespodziewana – w wyniku nagłego zdarzenia, na przykład wypadku, zabójstwa czy samobójstwa.Fundacja pomaga tylko dzieciom, których rodzice przebywali w hospicjum?
Nie, nasz program „Tumbo Pomaga” jest skierowany do wszystkich dzieci i młodzieży w żałobie, oraz do nauczycieli i opiekunów. Stworzyliśmy portal internetowy www.tumbopomaga.pl, gdzie zamieściliśmy materiały na tematy związane z żałobą. Uruchomiliśmy również „tumbolinię” - telefon wsparcia, pod którym dyżuruje doświadczony psycholog. Można także do nas napisać. Ważnym elementem programu są szkolenia dla nauczycieli, pedagogów i psychologów szkolnych. Szkoła to środowisko, w którym dziecko spędza bardzo dużo czasu, a nauczyciel, podobnie jak rodzic, może być w okresie żałoby dużym wsparciem. Dodatkowo utrzymuje kontakt z rodzicem, któremu w razie potrzeby, również może pomóc. Chcemy doprowadzić do tego, żeby powstała sieć instytucji (m.in. poradni pedagogiczno-psychologicznych, hospicjów czy Centrów Interwencji Kryzysowych), w których będą specjaliści od żałoby.
W przypadku dzieci, których bliscy trafiają pod opiekę hospicjum sytuacja jest o tyle lepsza, że opieką psychologiczną zostają one objęte automatycznie, tak jak wszyscy zdrowi członkowie rodziny. To pozwala lepiej przygotować się na śmierć i to, co może się potem wydarzyć.
Mariusz

Nie od razu dotarło do mnie, co się stało. Poszedłem do szkoły i dopiero na którejś przerwie przyznałem się kolegom. Kazano mi pójść do domu. Zrobiłem sobie spacer z rachunkiem sumienia i wspomnieniami wszystkich fajniejszych momentów z mamą.

Jak można pomóc dziecku w pierwszym etapie żałoby?
Być i rozmawiać. Zorientować się, czego oczekuje, czego się boi, z czym się zmaga. W rozmowie z dzieckiem trzeba być prawdziwym, niczego nie udawać. W momencie śmierci pojawia się lęk o przyszłość, o zdrowie rodzeństwa i innych członków rodziny. Tego wszystkiego można się dowiedzieć rozmawiając i, w efekcie, odpowiednio reagować.
Bardzo ważne jest również, aby zachować dotychczasową rutynę, zwyczaje. Dziecko musi wiedzieć, kto je zaprowadzi do szkoły, kto mu zrobi śniadanie, kto je zawiezie na zajęcia dodatkowe. Zapewnienie tych podstawowych elementów życia sprzed choroby daje poczucie stabilizacji.
Jak długo dzieci potrzebują wsparcia?
Jeżeli proces żałoby przebiega w sposób naturalny, prawidłowy, zazwyczaj zamyka się w przeciągu dwóch lat. Inaczej jest, kiedy żałoba przybiera charakter powikłany.
Co to znaczy?
Na to pojęcie składa się wiele czynników. Na przykład , kiedy żałoba „nie mija”, nie zmienia się sposób odczuwania żalu po stracie bliskiej osoby, kiedy dziecko nadal odczuwa bardzo silne emocje, kiedy nie znika poczucie rozpaczy, winy czy wrogości. Sygnałem alarmowym są także takie reakcje dziecka, kiedy rozmawia ze zmarłym, widzi go, nie zgadza się, by przenieść jego rzeczy. Kiedy zachowuje się tak, jakby zmarły nadal żył lub kiedy zachowanie dziecka zagraża jego życiu lub zdrowiu, na przykład od dłuższego czasu cierpi na bezsenność albo zapowiada popełnienie samobójstwa. Jest wiele symptomów, na które trzeba zwrócić uwagę i, w razie potrzeby, skierować dziecko do specjalisty. Naszym zadaniem jest, aby zwrócić na te symptomy uwagę zarówno rodzicom, jak i nauczycielom, czy pedagogom szkolnym.
Jak wygląda wsparcie w szkołach? Czy nauczyciele radzą sobie z pomocą osieroconym dzieciom?
Nie istnieje rozwiązanie systemowe, które miałoby przygotować nauczycieli do takiej roli, ale jako Fundacja rozpoczęliśmy działania w tym kierunku. Współpracujemy z blisko 70. hospicjami w Polsce. Organizujemy konferencje i szkolenia z udziałem pracujących tam psychologów. Przeprowadziliśmy też dwie serie szkoleń dla nauczycieli, pedagogów i psychologów z terenu Gdańska. Uczymy nauczycieli jak należy przygotować klasę, jak informować o tym, że koledze czy koleżance umarł ktoś bliski i oczywiście jak towarzyszyć dziecku, które przeżywa żałobę.
Mariusz

Do szkoły chodziłem, chociaż nie dawałem sobie rady z przedmiotami ścisłymi. Skończyło się na dwóch poprawkach, zdałem je bez problemu. Większość nauczycieli mi pomagała. Zwłaszcza polonistka i pani od angielskiego. Ale niektórzy uważali, że celowo wykorzystuję sytuacje, aby się nie uczyć.

Kiedy dorosły umiera w hospicjum, dziecko automatycznie zostaje objęte opieką, a my ze swojej strony informujemy o tym szkołę i oferujemy swoją pomoc. Problem pojawia się wtedy, kiedy śmierć następuje z innej przyczyny. Nauczyciele oczywiście starają się pomóc. Jeśli jednak nauczyciel do danej sytuacji nie jest przygotowany, nie przepracował problemu na warsztatach, nie wie, jakie problemy mogą się pojawić, albo posiada tylko wiedzą teoretyczną, pojawiają się kłopoty.
Fundacja zapewnia więc szkolenia, ale też pomaga dzieciom bezpośrednio?
Tak, przy Fundacji działa świetlica socjoterapeutyczna, w której dzieci regularnie się spotykają. Chcemy jednak, żeby takie miejsca powstawały również w innych miejscach w Polsce. Jeśli uda nam się pozyskać środki, od przyszłego roku chcemy zacząć takie miejsca tworzyć. W tym celu zabiegamy o różne projekty i także prosimy o przekazanie nam 1% podatku.
Mariusz

W tym okresie najbardziej potrzeba zrozumienia przez innych. Dostałem je od rodziny, kolegów. No i w tym trudnym okresie poznałem fajną dziewczynę. Do dzisiaj jesteśmy razem.

Jak pomoc Fundacji postrzegają podopieczni?
Takie pytanie należałoby skierować do kogoś, kto taką pomoc uzyskał. Staramy się działać jak najbardziej wszechstronnie – zarówno w aspekcie wsparcia psychologicznego, jak i socjalnego. Fundujemy stypendia edukacyjne, przeznaczone na rozwój uzdolnień lub wyrównanie braków. Organizujemy prezenty z okazji Dnia Dziecka, szykujemy wyprawki szkolne i podarunki na Boże Narodzenie. Dbamy również o wypoczynek wakacyjny dzieci. To są stałe elementy wsparcia socjalnego Fundacji, prowadzone na terenie całej Polski, ale skierowane wyłącznie do dzieci, których bliscy byli pod opieką hospicjów. Żeby tę pomoc zapewnić, angażujemy wszystkich ludzi dobrej woli: zwykłych obywateli i celebrytów, dzieci, młodzież i Uniwersytety Trzeciego Wieku, także różne firmy i instytucje. O bieżących akcjach informujemy na stronie: www.funduszdzieci.pl. Pomagamy już od 10 lat i udało się nam pomóc blisko 7500 osieroconym dzieciom.
Mariusz

Wsparcie ze strony Funduszu Dzieci Osieroconych było bardzo duże. Prezenty na dzień Dziecka i święta, szkolne wyprawki, wycieczki w fajne miejsca, stypendium, które mogłem przeznaczyć na lekcje hiszpańskiego i na zajęcia na basenie. Moje rodzeństwo też dostaje taką pomoc.

Można powiedzieć, że wokół Fundacji tworzy się swoista społeczność?
Można tak powiedzieć. Dzieci regularnie spotykają się w świetlicy i rzeczywiście tworzą dość zaprzyjaźnioną grupkę. Ten rodzaj wsparcia bez wątpienia jest również bardzo istotny. Dziecko, które straciło rodzica często, z różnych względów, czuje się wykluczone, wyrzucone na margines życia. Tutaj natomiast wszyscy są tacy sami, przeszli tę samą drogę.

Jaś z Małgosią wyszli z ciemnego lasu bez niczyjej pomocy, ale nie oszukujmy się, „dzieci radzą sobie same tylko w bajkach”. Tak brzmi hasło tegorocznej kampanii 1-procentowej Fundacji. W rzeczywistości przez ciemny las, będący tu metaforą żałoby czy ciężkiej choroby, muszą je przeprowadzić świadomi dorośli. Oprócz samego towarzyszenia potrzebne są środki, by chorym lub osieroconym dzieciom ten czas możliwie najbardziej ułatwić. Właśnie nadarza się okazja. Fundacyjny KRS 0000 201 002. „Pomóżmy chorym i osieroconym dzieciom!”.

Wypowiedzi Mariusza pochodzą z wywiadu przeprowadzonego przez Magdalenę Małkowską (w całości dostępny na stronie Fundacji), który ukaże się w marcowym numerze kwartalnika hospicyjnego ”Hospicjum to też Życie”.

Artykuł powstał we współpracy z Fundacją Hospicyjną.