Stanisława Ryster studzi emocje związane z powrotem "Wielkiej Gry".
Stanisława Ryster studzi emocje związane z powrotem "Wielkiej Gry". Fot. Screen / YouTube

Telewizja Polska przywraca kultowy teleturniej, a pieczę nad nim chce powierzyć Stanisławie Ryster. Dawna prowadząca programu, w którym uczestnicy musieli wykazać się wiedzą ekspercką, studzi jednak emocje władz TVP. – Ależ to jest strasznie ciężka robota, żeby to odnowić, powtórzyć. A skąd wziąć zawodników? Trzeba by co najmniej przez rok robić eliminacje. A tematy? Trzeba usiąść z ekspertami, sprawdzić, czy są do nich opracowania – wyjaśnia w rozmowie z "Polska The Times".

REKLAMA
Ryster wspomniała, że dyrektor TVP2 miał stwierdzić, że dzisiejsza publiczność nie jest przyzwyczajona do wolnego tempa "Wielkiej Gry". Jak pisaliśmy w naTemat, teleturniej który oglądały całe pokolenia Polaków miałby w zamyśle zarządu TVP wrócić w zupełnie innej, nowocześniejszej formie.
Prowadząca kultowy teleturniej wyjaśniła, że "Wielka Gra" zawsze była w oderwaniu od polityki. – Politykę mam w nosie. Nie wiem, czym się kierował poprzedni prezes, nie wiem, czym się kieruje obecny. „Wielka Gra” nigdy nie była programem politycznym. To było popularyzowanie czystej wiedzy. Obojętnie, czy działo się to w głębokiej komunie, bo przecież zaczynałam w 1976 roku. Nikt mnie nigdy nie pytał, dlaczego nie należę do partii – powiedziała.
Ryster stwierdziła, że odkąd zdjęto z anteny "Wielką Grę", a było to prawie 10 lat temu, nie pojawił się w jej ocenie żaden telewizyjny teleturniej wiedzowy. Na sugestię, że przecież jest popularny "Jeden z dziesięciu" odparła, że jest to teleturniej sprawdzający wiedzę encyklopedyczną. Ryster stwierdziła ponadto, że jeśli jej program ma być jednak reaktywowany, to powinien pojawić się w niezmienionej formie. – No, bo co to znaczy zwiększyć tempo? Ja nie miałam montażu. To był program jeden do jednego – wyjaśnia.
Ryster wypowiedziała się także o współczesnych celebrytach. – Celebrytki czasami robią z siebie gwiazdy, ale nie są gwiazdami. Meryl Streep jest dla mnie gwiazdą. I paru innych aktorów – powiedziała.
Zdaniem Ryster wiele osób show biznesu oraz dziennikarzy wypowiada się obecnie w niezrozumiały sposób. – Jeszcze jak wyjdzie na scenę stary aktor, to ja rozumiem każdą literę, jaką wypowiada. A te młode aktorki doprowadzają mnie do szału: „Dzisjej”. W każdej reklamie jest „dzisjej” i „mjiłosc” – stwierdziła.

Napisz do autora: adam.gaafar@natemat.pl