
Można zgubić klucze, długopis, no nawet telefon komórkowy... Jak jednak pokazuje przykład Słupska, polscy urzędnicy potrafią zgubić 200 mieszkań w jednym mieście. Robert Biedroń, prezydent Słupska nazywa sprawę zaniechań poprzedników kuriozalną, a to jeszcze nie koniec inwentaryzacji. Pustych lokali komunalnych może być znacznie więcej.
Robert Biedroń od początku kadencji prosił o policzenie, ile miasto ma mieszkań do remontu, ile pustostanów, oraz ile klatek schodowych trzeba zmodernizować. Na początku nikt nie był w stanie podać tej liczby, aż wreszcie zaczęto to sprawdzać.
Robert Biedroń
Prezydent Słupska
Audyt w Słupsku ma potrać do połowy roku. "Odnalezione" mieszkania mają zostać wyremontowane i przydzielone lokatorom, którzy w długiej kolejce czekają na nowy dach nad głową. Czasem nawet latami. Niektóre z mieszkań mogłyby być wynajmowane w zamian za remont. Do adaptacji będzie przeznaczonych także około stu strychów.
– Dzięki temu gościowi, mam ochotę zamieszkać w Słupsku, chociaż nigdy tam nie byłam – komentują internauci. Inni zastanawiają się, ile mieszkań odnalazłoby się, gdyby podobny audyt zastosować w większych miastach. W końcu Słupsk ma 93 tys. mieszkańców, a na przykład Warszawa 1 mln 711 tys.
źródło: "Radio Gdańsk"
