Andrzej Duda często powołuje się na Lecha Kaczyńskiego.
Andrzej Duda często powołuje się na Lecha Kaczyńskiego. Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta

– Polska, którą budujemy, będzie wielkim pomnikiem idei prezydenta Lecha Kaczyńskiego. On o takiej Polsce marzył, a naszym zadaniem jest to urzeczywistnić – te słowa padły z ust Andrzeja Dudy w momencie, gdy z rąk Marty Kaczyńskiej odbierał nagrodę imienia jej ojca. Często słyszymy z ust polityków PiS tego typu deklaracje. Czy jednak to co robią przedstawiciele tej formacji ma cokolwiek wspólnego z wizją Polski, jaka się wyłania ze słów zmarłego?

REKLAMA
Zmarli się nie sprzeciwią
Na tych, którzy już odeszli z tego świata, często powołują się żyjący politycy i działacze społeczni. Bardzo wygodne jest wykorzystywanie autorytetu i szacunku, jaki budzili zmarli, do realizacji własnych, doczesnych przedsięwzięć. Nieraz słyszymy zwroty "Tego by chciał Jan Paweł II", czy w przypadku prawicy "Tego życzyłby sobie Lech Kaczyński". Choć dużo rzetelniejsze może by było dać zmarłym spokój i odwoływać się co najwyżej do cytatów z nich, jeśli już koniecznie chcemy ich mieszać do aktualnych sporów.
Z ust prezydenta Dudy, gdy odbierał wspomnianą nagrodę padły m. in. takie słowa: – Muszę powiedzieć, że jestem wzruszony, a zarazem poruszony. Mam poczucie, że na tę nagrodę trzeba sobie naprawdę zasłużyć, a nie mam wewnętrznego przekonania, że na nią zasłużyłem – i może w tym punkcie głowa państwa ma rację. Wiele rzeczy, które rządzący robią obecnie jest bowiem zwyczajnie sprzeczne z tym co głosił Lech Kaczyński.
Inna jakość
Większość wyborców jeszcze pamięta moment, w którym został prezydentem i pierwszy okres rządów PiS. Trudno nawet to porównywać z tym co się dzieje dziś. Wtedy nie żyliśmy od jednej kontrowersyjnej decyzji politycznej do drugiej, przy ciągłym wtórze ulicznych protestów oburzonych obywateli. A mimo to, ci którzy się mienią spadkobiercami Lecha Kaczyńskiego cały czas starają się nam wmówić, że właśnie urzeczywistniają jego wizję.
– Rola Konstytucji jest szczególna, to ona jest w Polsce najwyższym prawem. Tak jest i tak musi pozostać. Konstytucję można naprawiać, zmieniać, ulepszać, ale dzisiaj stoi ona ponad wszystkimi różnymi źródłami prawa, powtarzam, tak jak została zapisana (...) Będę robił wszystko, żeby nasz kraj szedł drogą demokracji, aby polskie państwo było silne, aby potrafiło chronić słabszych, aby traktowało swoich obywateli równo, aby zwyciężała uczciwość, a nie cynizm i draństwo – to fragment przemówienia, które zmarły prezydent wygłosił 3 maja 2009 roku z okazji rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 maja.
Do kogo dziś powinniśmy odnieść te słowa? W który obóz polityczny one uderzają? Jak nie mieć poczucia, że osoby powołujące się na Lecha Kaczyńskiego, a jednocześnie niszczące podstawy demokracji w naszym kraju są po prostu bezczelne?
– Sto razy mówiłem, że wolno mieć poglądy liberalne. (...) To słowo [liberalizm] nie jest dla nas jak obelga – te słowa przypomina sam PiS na swej stronie. Dzisiaj wszyscy o lewicowych i liberalnych poglądach nie są "prawdziwymi Polakami", są zagrożeniem dla państwa, zagranicznymi wichrzycielami albo ludźmi związanymi z PRL-owskimi służbami. – I jeszcze trzy słowa do wszystkich Polaków. Polska potrzebuje rozliczenia win. Ale Polska jeszcze bardziej potrzebuje zgody – co wspólnego z budowaniem zgody ma nieustanna wojna polsko-polska tego chyba nikt nie wie.
Nie ruszać Trybunału
Można mieć bardzo poważne wątpliwości, czy Lechowi Kaczyńskiemu by się podobało to, co PiS wyrabia obecnie z Trybunałem Konstytucyjnym. – Tam, gdzie istnieje praworządne państwo, tam istnieją i organy kontroli konstytucyjności. Nawet jeżeli w moim przekonaniu każda władza może podlegać krytyce, a więc także i Trybunał, to jest to władza, której istnienie, kompetencje są co do zasady niepodważalne. To też niezwykle wzmacnia pozycję tych, którzy funkcje sędziów Trybunału objęli. Zdaję sobie sprawę, że między różnymi organami władzy, organami władzy sądowej, władzy wykonawczej, ustawodawczej bywają napięcia. To jest rzecz normalna w demokracji. Jest również rzeczą normalną, że orzecznictwo Pań i Panów sędziów może być przedmiotem dyskusji. Ale nie zmienia to faktu, że ta dyskusja, szczególnie po wydaniu orzeczenia, ma jedynie teoretyczny charakter, ponieważ zgodnie z naszą Konstytucją orzeczenie takie ma moc powszechnie obowiązującą – tak 4 listopada 2006 roku mówił o tej instytucji.
Gdy więc następny raz Duda będzie się powoływał na Lecha Kaczyńskiego warto byłoby mu odpowiedzieć słowami zmarłego: – W Polsce na szczęście już mamy taką sytuację, że nawet z prezydentem wolno się nie zgadzać. To jest duży postęp – powiedział. A do walki z naruszającymi zasady demokracji rządami PiS KOD-owców mogłyby motywować te słowa: – Wolna Polska jest wartością najwyższą, o którą warto było walczyć przed 63 laty, i warto jest walczyć teraz – zachęcał prezydent.
Dajmy zmarłym spokój
Ale zamiast udowadniać rządzącemu obozowi, tak jak powyżej , że Lech Kaczyński może być bronią obosieczną, warto może by było zrobić coś innego. Zaapelować do PiS byśmy zmarłemu prezydentowi w końcu dali spokój i nie mieszali go do bieżących sporów politycznych. To właśnie na tym prawicy powinno najbardziej zależeć, bo zwiększa szanse na to, że historia prezydenta obiektywnie oceni i nie będzie go łączyła z mocno kontrowersyjną polityką obecnych lat.

Napisz do autora: manuel.langer@natemat.pl