"Trzeba było go rozjechać" - mówią wściekli kierowcy. Wróciliśmy na miejsce incydentu z pieszym w Warszawie
"Trzeba było go rozjechać" - mówią wściekli kierowcy. Wróciliśmy na miejsce incydentu z pieszym w Warszawie Fot. Mateusz Trusewicz / naTemat.pl

Internauci nie mają litości dla pieszego, który stał się bohaterem jednego z najpopularniejszych nagrań ostatnich dni. Widać na nim grupę mężczyzn, którzy przechodzą w niedozwolonym miejscu przez bardzo ruchliwą ulicę, a później jeden z nich robi awanturę. Wróciliśmy na miejsce zdarzenia aby sprawdzić, jak jest tam w ciągu dnia. Efekty porażają.

REKLAMA
Mężczyzna w żółtej kurtce, który stał się niechlubnym bohaterem popularnego nagrania miał dużo szczęścia. I to nie tylko dlatego, że nie rozjechał go żaden z jadących samochodów. Powinien być wdzięczny kierowcy, który nagrał zdarzenie, ale ukrył na filmie wizerunek awanturnika. – Dlaczego zamazaliście mu twarz? Za takie coś to każdy powinien zobaczyć jego ryj i zapamiętać! – piszą wściekli internauci.
Każdy, komu choć raz pieszy wtargnął prosto przed maskę wie, że takie sytuacje mogą skończyć się tragedią. Dlatego postanowiliśmy wrócić na miejsce, w którym nagrano filmik, by zobaczyć jak piesi zachowują się tam w ciągu dnia.
Okazuje się, że piesi bez żadnej żenady - w biały dzień przechodzą w tym miejscu i mają kierowców w głębokim poważaniu. Tłumaczą, że tędy jest im bliżej do pobliskiego sklepu. I mimo, że sami na miejscu kierowców daliby takiemu przechodniowi "w mordę", to nie mają zamiaru "latać dookoła".
Owszem, wiele osób narzeka, że w tym miejscu nie ma przejścia dla pieszych, co może stanowić utrudnienie dla niepełnosprawnych i matek z dziećmi. Ale zarówno bohater słynnego już nagrania, jak osoby które spotkaliśmy na środku Alei Jerozolimskich z pewnością mogliby skorzystać z przejścia podziemnego. To problem, na który ktoś w Warszawie powinien wreszcie zwrócić uwagę.

Napisz do autora: krzysztof.majak@natemat.pl