Wbrew takim hasłom, okazuje się, że wielu Polaków sympatie dla KOD ukrywa w obawie przed negatywnymi konsekwencjami.
Wbrew takim hasłom, okazuje się, że wielu Polaków sympatie dla KOD ukrywa w obawie przed negatywnymi konsekwencjami. Fot. Krzysztof Miller / Agencja Gazeta

Czy 185 tys. zadeklarowanych sympatyków na Facebooku i dziesiątki tysięcy osób pojawiających się na demonstracjach w całym kraju to już pełen potencjał Komitetu Obrony Demokracji? Nic bardziej mylnego. Kto wie, czy co najmniej drugie tyle Polaków działaniom KOD nie przygląda się biernie tylko ze względu na strach. Tak, jak urzędnicy, nauczyciele i funkcjonariusze, z którymi rozmawiamy o powodach ich obawy przed negatywnymi skutkami okazywania poparcia dla wielkiego ruchu opozycyjnego.

REKLAMA
PiS straszy skutecznie
Jarosław Kaczyński
prezes Prawa i Sprawiedliwości

To ci sami, którzy mówili, że Polska to anachronizm. Którzy deptali wszystko, co w naszej kulturze jest święte. To oni się dzisiaj organizują, to oni tworzą KOD. Oni Polską gardzą, oni chcą być kimś innym!

Tak grzmiał prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński w Łomży. W ten sposób "świętując" to, że jego partii o włos udało się wygrać w uzupełniających wyborach do Senatu na Podlasiu. Mandat trafił do Anny Marii Anders, ale tylko dzięki 6 punktom proc. przewagi nad kandydatem opozycji. Tamto głosowanie było najlepszym dowodem, że działania opozycji przynoszą efekty nawet w matecznikach tzw. dobrej zmiany.
– Wymaga to osobnej analizy tego, jak te osoby są rekrutowane. Myślę, że z czasem będziemy wiedzieli o tym więcej – wtórował więc prezesowi PiS w ostrej krytyce Komitetu Obrony Demokracji wiceszef MSWiA Jarosław Zieliński. Zastępca Mariusza Błaszczaka dał do zrozumienia, że działacze KOD powinni przygotować się na to, że resort spraw wewnętrznych wziął ich na celownik. Zieliński nie ukrywał, że to odpowiedź partii rządzącej na kłopoty, których KOD napytał jej właśnie na wspomnianym Podlasiu.
logo
Każdy, kto pojawia się na manifestacjach KOD trafia na celownik władzy. Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Gazeta
Pretekstem do "analizy" działań Komitetu jest dla PiS fakt, iż grupka opozycjonistów zakłóciła jedno z wydarzeń wpisujących się w kampanię wyborczą Anny Marii Anders. Protestowali oni przeciw temu, że do walki o miejsce w Senacie wykorzystuje ona pamięć o swoim ojcu – gen. Władysławie Andersie i uprawia kampanię w muzeum. Dla MSWiA była to jednak "awantura i obraza uczuć narodowych".
– Na to są artykuły w kodeksie karnym – groził Zieliński w wywiadzie udzielonym Michałowi Kolance z RDC. Jak donosił weekendowy "Fakt", wytężona praca nad "problemem z KOD" ma przynosić efekty i w najbliższym czasie partia rządząca planuje medialne skompromitowanie ruchu.
KOD byłby większy, gdyby nie strach
Nic więc dziwnego, że sympatycy KOD mogą bać się okazywania poparcia dla Mateusza Kijowskiego i spółki. – Byłem z całą rodziną na pierwszej demonstracji KOD. Poszliśmy jakoś tak odruchowo, naturalnie. Potem jednak poszedłem po rozum do głowy. Bo następnego dnia po tej pierwszej demonstracji podszedł do mnie szef wydziału i wymownie powiedział, że zostałem zauważony przez kolegów, którzy ochraniali tamto wydarzenie – słyszę od Maćka, policjanta z Warszawy.
To jedna z wielu podobnych historii, którymi sympatyzujący z KOD czytelnicy naTemat dzielą się z nami w ostatnich tygodniach. Podobne obawy, co funkcjonariusze mają także urzędnicy. Szczególnie ci, którzy pracują w administracji rządowej i zespolonej. – Zazdroszczę koleżankom, które pracują w urzędzie miasta. Tam nawet chodzenie na wydarzenia KOD jest dobrze widziane sam prezydent chodzi demonstrować. Ale u nas jest tak napięta atmosfera, że odlajkowałam nawet KOD z Facebooka – żali się Teresa, urzędniczka Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego.
Teresa
urzędniczka z Gdańska

Obawiam się, że będę miała problemy z powodu tego, że moja mama bardzo się zaangażowała. Ja też bym chciała, bo boję się, że jak nie będzie ostrego sprzeciwu to Polska za naszego życia nie będzie już taka, jak dawniej. Ale jeszcze bardziej się boję o to, że nie będzie z czego spłacać rat, za co żyć, a może i dostanę wilczy bilet...

Otwarcie o poparciu dla KOD nie mówią także nauczyciele. Zapewne nie wszędzie strach przed partią rządzącą jest tak wielki, jak w opolskiej podstawówce, która zainicjowała zakrojony na szeroką skalę pościg za autorem napisu "Andrzej Du*a" w jednej z toalet. Jednak fakt, iż PiS dokonuje czystek w kuratoriach, obstawiając nadzór nad systemem edukacji swoimi najwierniejszymi ludźmi, skutecznie zachęca do ukrywania sprzeciwu wobec poczynań rządu.
logo
Ilu Polaków pojawiałoby się na manifestacjach KOD, gdyby części nie zniechęcał do tego strach? Fot. Piotr Skórnicki / Agencja Gazeta
– Mąż bardzo się w to wszystko angażuje, jeździ z naszymi dziećmi do Warszawy na te największe protesty, drukuje transparenty, jest w stałym kontakcie z innymi KOD-owcami. Jasne, że go popieram, ale chciałabym, by odpuścił. Pracuję w szkole i choć to niby instytucja samorządowa, wiadomo jak system edukacji wygląda politycznie... – stwierdza w rozmowie z naTemat Michalina, nauczycielka z Wrocławia.
Michalina
nauczycielka z Wrocławia

Środowisko nauczycielskie jest bardzo zawistne, chętnie podkłada świnie, a jak się wychylasz z jakąś polityką, to najchętniej wezmą cię na celownik do odstrzelenia przy najbliższej okazji. Ja tego nie chcę, nie chcę kłopotów, więc się z rodziną na tych wszystkich wydarzeniach organizowanych przez KOD nie pokazuję.

Polacy boją się władzy, władza powinna bać się wyborów...
By porozmawiać o powodach ukrywania poparcia dla Komitetu Obrony Demokracji wybraliśmy jedynie małą grupkę tych czytelników, którzy w ostatnich miesiącach kontaktowali się z nami w sprawie podobnych obaw.
Ilu może ich być w skali całej Polski? Jeśli za każdym z setek tysięcy aktywnie protestujących Polaków stoi co najmniej jeden bliski, który w obawie przed negatywnymi konsekwencjami ukrywa swoje poglądy, faktyczna siła społecznego ruchu opozycyjnego może okazać się nawet dwa razy większą niż się wszystkim wydaje. Co najlepiej mogą pokazać jakiekolwiek najbliższe wybory, w których głosy oddaje się anonimowo i bez obawy o zemstę rządzących.

Napisz do autora: jakub.noch@natemat.pl