Policja zatrzymała kilku najbardziej krewkich uczestników starć na wiecu Donalda Trumpa w Chicago.
Policja zatrzymała kilku najbardziej krewkich uczestników starć na wiecu Donalda Trumpa w Chicago. Fot. YouTube.com/CNN

Jeśli ostatnie wydarzenia polityczne i zaostrzający się spór między rządem i opozycją w Polsce źle świadczą o kondycji nadwiślańskiej demokracji, to co powiedzieć o tym co dzieje się właśnie w USA...? W sobotę w Chicago doszło bowiem do brutalnych starć zwolenników i przeciwników jednego z kandydatów w kampanii prezydenckiej. Raniono kilku policjantów, a część osób została aresztowana.

REKLAMA
Tak wielkie emocje w rodzinnym mieście prezydenta Baracka Obamy wywołał oczywiście kontrowersyjny miliarder Donald Trump, który walczy o nominację Partii Republikańskiej w wyborach prezydenckich. W piątek miał on zrobić swoje kolejne populistyczno-ksenofobiczne show i umocnić poparcie wśród konserwatystów ze stanu Illinois. Do wiecu jednak nie doszło, bo został odwołany ze względu na bijatykę, do której rzucili się zwolennicy i przeciwnicy Trumpa.
Wydarzenie z udziałem Donalda Trumpa zakłócili przede wszystkim wyborcy Berniego Sandersa, 74-letniego "socjalisty", który stara się o nominację Partii Demokratycznej i jest popularny szczególnie wśród najmłodszych amerykańskich liberałów.

Napisz do autora: jakub.noch@natemat.pl