
– Widzę analogię z poprzednim systemem. Kaczyńscy wyrośli w duchu solidarnościowym, stali w jednym rzędzie z gwiazdami "Solidarności". Rozjazd, który nastąpił jest niesmaczny. Kontrola mediów jest nawiązaniem do najbrzydszych cech poprzedniego ustroju. Nie mogę tego zrozumieć. To jest obrzydliwe – zauważa Piotr „Vienio” Więcławski.
Muzyk jest znanym hip-hopowcem, współzałożycielem kultowej już Molesty Ewenement. Jego najnowsza płyta, która ma się ukazać w tym miesiącu, w wyrazisty sposób odnosi się do tego, co się obecnie dzieje w naszym kraju. Promuje ją singiel "Manifest normalsów".
"Vienio, ty lewacki pomiocie, sprzedałeś się" "Gdzie jest prawilna Molesta, gdzie jest prawilny hip-hopowiec? Gdzie są idee narodowe?", "Lewacka szmato!", tak piszą o raperze obecnie pro-rządowe media i niektórzy dawni fani. – Z tym lewactwem to się zgadzam, bo jestem mańkutem. Przyznaję się do tego – odparował im krótko Vienio.
– Ludzie mają swoje zdanie, a wmawia się im, że są ludźmi gorszego sortu. (...) Każdy ma poglądy polityczne. Na miłość boską szanujmy się – apeluje muzyk. Jego zdaniem, jest to irytujące. Przeraża go zamydlenie oczu, jakiego dokonuje u części Polaków PiS. Wzywa on do konstruktywnej rozmowy w miejsce obecnego plucia jadem.
Na pytanie, czy poszedłby w marszu KOD odpowiedział: – Ja nigdzie nie chcę łazić, ja chcę mieć święty spokój, ja chcę by tu się coś zadziało w tym kraju pozytywnego. (...) Bliższa jest mi ochrona demokracji, niż PiS, który chce kontrolować wszystko i wszystkich – oznajmił Vienio.
Źródło: "Newsweek"
