Hitlerowskie saluty, małpowanie czarnych, rozbite nosy śniadoskórych cudzoziemców, antyżydowskie transparenty w rękach umięśnionych goryli o ogolonych głowach - oto polskie i ukraińskie stadiony w przededniu Euro 2012 w dokumencie „Stadiony Nienawiści” wyemitowanym w BBC Panorama, BBC 1 i BBC 4. „Zostańcie w domu – możecie wrócić w trumnie”, przestrzega czarnych piłkarskich kibiców były kapitan reprezentacji Anglii, Sol Campbell zaszokowany tym, co widzi w programie. Potrzeba było programu zagranicznego reportera, żeby media w Polsce i na Ukrainie zaczęły o problemie mówić.
REKLAMA
Nikt, kto przyjedzie do Polski nie będzie w żaden sposób zagrożony, oświadczył polski premier Donald Tusk. Polskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych oskarżyło BBC o tendencyjność domagając się sprostowania. Polska minister sportu, Joanna Mucha, uznała program BBC za „jednostronny”, a rzecznik polskiego MSZ-u wyraził oburzenie. Zaledwie rok temu szef resortu, Radek Sikorski, wytoczył proces wydawnictwom prasowym w Polsce o tolerowanie antysemickich komentarzy zalewających portale polskich gazet w internecie, włączając Axel Springer Polska, niemieckie wydawnictwo, założone notabene przez człowieka, którego żona była córką wysokiego rangą generała SS.
Na stadionach Europy, jak na europejskiej ulicy, emocje kibiców zderzają się bowiem z historią ich państw, a etniczne stereotypy mieszają z nazwiskami na koszulkach piłkarzy. Historyczne korzenie piłkarskich klubów przetrawia na stadionach tłum, którego psychologia zamienia skomplikowane historyczne związki na łatwe do wykrzyknięcia slogany: Cracovia, klub piłkarski o żydowskich korzeniach - to Żydowski Gang dla kibiców w Polsce, tak samo jak Ajax Amsterdam, o podobnej co polska Cracovia proweniencji, to Super Żydzi dla kibiców w Holandii.
Amerykańscy fani piłki nożnej i bejsbola przyzwyczajeni do oglądania rozgrywek sportowych w leniwy weekend chrupiąc orzeszki i popcorn, potrzebują zdroworozsądkowego przewodnika po paradoksach Starego Kontynentu: Niemcy nie lubią Polaków, Francuzi - Anglików, jedni i drudzy nie lubią Ukraińców, a Ukraińcy... do licha - pewnie nie lubią wszystkich! Dajcie im piłkę i niech się pogodzą. Witajcie na Euro 2012.
Jedyne, czego się powinni bać to... babuszki.
Raport dziennikarza BBC jest tak prawdziwy, jak rzeczywistość, którą pokazuje. Dokument telewizyjny nie musi przedstawiać wszystkich stron problemu. Program BBC pokazuje zjawisko: stadionowy faszyzm i antysemityzm demonstrowany w rozgrywkach ligowych w krajach, którym powierzono organizację największego święta europejskiego futbolu.
To smutny fakt, tak jak smutny jest paradoks historii: oto celtyckie krzyże, nazistowskie symbole i banery white power dumnie powiewają na meczach ligowych w Polsce, w której naziści wymordowali 2 miliony Polaków i pół miliona Ukraińców. Na Ukrainie, gdzie dziś kibice wznoszą ręce w hitlerowskim pozdrowieniu, rozpętana przez Hitlera wojna kosztowała naród Ukrainy 20 proc. populacji. Jeszcze smutniejsze jest to, że potrzeba było dokumentu zagranicznego reportera, żeby media w Polsce i Ukrainie zaczęły o problemie głośno mówić.
Jednak to, co widzimy w Polsce i Ukrainie, jest jedynie kopią tego, co oglądać możemy na stadionach całej Europy. Ukraińscy Boys widoczni w dokumencie Panoramy, to nic innego jak wschodnioeuropejskie podróbki Chłopców z AS Romy – neofaszystowskiego ugrupowania kibiców (tzw. ultras) działającego we Włoszech od ponad 40 lat. Wzniesione do góry prawe ręce ukraińskich fanów to nic innego jak Romano Saluto - rzymskie pozdrowienie Irridicibili – fanów włoskiego klubu sportowego SS Lazio, okraszone faszystowskim okrzykiem zwycięstwa Sieg Heil.
Na Euro 2008 widzieliśmy kibiców formujących ludzkie swastyki i słyszeliśmy rasistowskie okrzyki chorwackich fanów futbolu. Ekipa BBC miałaby pełne ręce roboty filmując fanów SS Lazio i zadeklarowanego faszysty Di Canio, który po strzelonych bramkach zwykł salutować tłumom rzymskim pozdrowieniem adoptowanym przez reżim Hitlera. W Sofii, podczas eliminacji do piłkarskich Mistrzostw Świata 2010, grupa włoskich kibiców wyposażona w celtyckie krzyże wznosiła w górę prawe ręce podczas śpiewania hymnu, a w trakcie meczu skandowała "Duce! Duce!", ku czci Benito Mussoliniego, faszystowskiego przywódcy Włoch.
Ocenia się, że tylko ponad 5 tysięcy brytyjskich fanów futbolu wybiera się do Polski na rozgrywki Euro, które rozpoczną się za kilka dni. Coś mi mówi, że nie będą to ojcowie z dziećmi trzymającymi baloniki w rączkach, a zagorzali kibice gotowi na wszystko i wszystkich, jadący do krainy, która znają z rozrób po pijaku na rynku w Krakowie i antycznych map. W końcu sam program BBC pokazuje mapę Europy Wschodniej z dawno nieistniejącą Jugosławią i Austrią w granicach Czech.
Na miejscu brytyjskich kiboli nie bałbym się polskich i ukraińskich kibiców. Bałbym się bardziej braku hotelowych miejsc i lokalnej babuszki oferującej im na czas rozgrywek starą kanapę w obskurnym pokoju z 300 euro za noc.
Śmiało ogolonogłowi twardziele – powalczcie z nią.