
Dziennikarze "Metro Warszawa" i serwisu Gazeta.pl postanowili sprawdzić jaką osobą jest prywatnie Krystyna Pawłowicz. W tym celu porozmawiali w warszawskim Ursusie z najbliższymi sąsiadami posłanki PiS. Opinie były różne – jedni chwalili, drudzy przekonywali, że Pawłowicz na co dzień jest taka sama jak w Sejmie.
REKLAMA
– Wie pan, wokół jest tyle głupoty, a my jesteśmy normalni – mówi o posłance sprzedawczyni z osiedlowego sklepu. – W stosunku do mnie jest zawsze osobą serdeczną, więc mogę ją określić tylko w samych superlatywach. Może inni postrzegają ją inaczej – mówi z kolei o Pawłowicz sąsiadka, która zna posłankę jeszcze z czasów dzieciństwa.
Dużo gorsze zdanie o polityk PiS ma inna jej znajoma. Sąsiadka, która zna Pawłowicz od 30 lat twierdzi, że wizerunek przedstawiany w mediach jest bardzo uładzony. Kobieta poznała bliżej posłankę na zebraniach wspólnoty mieszkaniowej. – Wystarczy, że ktoś się z nią nie zgodzi i wtedy wstępuje w nią diabeł. Zmienia jej się wyraz twarzy, robi się taka wściekła i zaczyna krzyczeć – mówi sąsiadka dziennikarzom Agory.
– To, co się dzieje na zebraniach wspólnoty, przechodzi ludzkie pojęcie. Pani Pawłowicz traktuje wspólnotę jak swój prywatny folwark – przytakuje inny z mieszkańców bloku, w którym mieszka posłanka PiS.
Tymczasem sprzedawczyni z pobliskiego sklepu dalej chwali dziennikarzom członkinię partii rządzącej. Jak przekonuje, ludzie nie lubią, jak się jest zbyt szczerym, a "pani profesor jest inna, jest bardzo wierząca i lubi prawdę".
– Ona jest bardzo mądra, jakich słów używa, aż czasami to ja jej nie rozumiem. Bardzo jest pomocna, wysłucha i poradzi – mówi kolejna sąsiadka posłanki Pawłowicz. Jeszcze inna przestrzega dziennikarza z "Metro Warszawa". –Jeżeli pan napisze o niej źle, to się pan może różnych rzeczy spodziewać. Nawet, że pana do sądu poda. Ona to uwielbia – mówi.
źródło: "Metro Warszawa"
Napisz do autora: adam.gaafar@natemat.pl
