
Na stronie ambasady USA w Polsce pojawił się komunikat, że między 20 a 23 marca będzie przebywał z wizytą w Warszawie Michael Lally. Informacja w dwóch punktach może wydać się zabawna. Wizyta, jak czytamy "ma być ilustracją zaangażowania Stanów Zjednoczonych na rzecz rozwoju relacji gospodarczych i handlowych między USA a Polską". Tymczasem Lally jest zastępcą asystenta sekretarza handlu.
REKLAMA
W trakcie wizyty zastępca asystenta spotka się z sekretarzami stanu w Ministerstwie Rozwoju. Weźmie też udział w sesji ekspertów w ramach Polsko-Amerykańskiego Dialogu Gospodarczego, nieformalnych rozmów dwustronnych zainicjowanych w 2002 roku w celu poszukiwania wspólnych działań dla umacniania więzi handlowych między Polską i Stanami Zjednoczonymi.
Dziennikarz Jacek Gądek umieścił na Twitterze komentarz, w którym sugeruje, że komunikat ambasady dużo mówi o relacjach między Polską a USA.
Podobnego zdania jest Krzysztof Berenda z radia RMF FM. Jak łatwo się domyślić, chodzi o fakt, iż w ramach "zaangażowania" USA wysyłają na rozmowy osobę, która jest "zastępcą asystenta", co może świadczyć o tym, że Stany Zjednoczone traktują Polskę jak partnera o niższej randze. Warto zwrócić jednak uwagę, że wizyty osób pełniących podobne funkcje miały już w naszym kraju miejsce w przeszłości. W ubiegłych latach odwiedzali nas już m.in. zastępca asystenta sekretarza stanu USA czy asystent zastępcy sekretarza obrony USA. I nikt wtedy nie odbierał tego jako złośliwość partnerskiego kraju.
źródło: Pl.usembassy.gov
Napisz do autora: adam.gaafar@natemat.pl
