
Z reguły przyjeżdża się tu na kilka miesięcy – żeby odetchnąć i coś zarobić. Nierzadko bywa, że zostaje się na lata lub nawet całe życie. Dotychczas do krajów nordyckich wyjeżdżało się głównie w pogoni za pieniędzmi, ale od jakiegoś czasu Islandia stała się ulubioną destynacją także tych, którzy szukają ucieczki i wytchnienia od dotychczasowego życia. Surowy klimat wyspy i codzienna fizyczna praca na łonie natury sprawia, że ludzie zaczynają inaczej postrzegać świat i twardo stąpać po ziemi. Islandia to również magiczne widoki pozwalające zapomnieć o otaczającej nas rzeczywistości i przyziemnych problemach.
REKLAMA
– Bo jak człowiek musi skupić się na tym, żeby go wiatr nie przewrócił w drodze do sklepu, to uczy się żyć "tu i teraz", a to pomaga zmienić podejście do życia i wyzbyć się tego naszego polskiego zamartwiania się – w krótki sposób magię surowego islandzkiego klimatu wyjaśnia Karina, autorka bloga, na którym zawarte są nie tylko jej osobiste refleksje na temat życia na Islandii, lecz także kompleksowy poradnik dla osób chcących oderwać się od codziennego życia i przeżyć przygodę na islandzkiej farmie.
Wyjazd nie zmieni twojego życia. Zmieni tylko ciebie
– Islandia wydaje się być magicznym lądem, gdzie żyją elfy, ludzie beztrosko plumkają wśród skał śpiewając piosenki, a wszystkie problemy rozwiązują się same. Bardzo dużo wiadomości do mnie zaczyna się właśnie od słów "Chciałbym rzucić wszystko i wyjechać na Islandię" – pisze Karina. Zanim się jednak zdecydujemy, warto się dobrze zastanowić i zaplanować podróż, bo wyprawa na Islandię w ciemno wiąże się z dużym stresem i jeszcze większymi kosztami.
– Islandia wydaje się być magicznym lądem, gdzie żyją elfy, ludzie beztrosko plumkają wśród skał śpiewając piosenki, a wszystkie problemy rozwiązują się same. Bardzo dużo wiadomości do mnie zaczyna się właśnie od słów "Chciałbym rzucić wszystko i wyjechać na Islandię" – pisze Karina. Zanim się jednak zdecydujemy, warto się dobrze zastanowić i zaplanować podróż, bo wyprawa na Islandię w ciemno wiąże się z dużym stresem i jeszcze większymi kosztami.
Na myśl o farmie, od razu przychodzi nam na myśl wypasanie owiec i dojenie krów. Choć i takie zajęcia na Islandii można znaleźć, określenia 'farma' używa się tu także w odniesieniu do gospodarstw agroturystycznych. W każdym miejscu obowiązki nieco się od siebie różnią, ale związane są najczęściej ze sprzątaniem, gotowaniem lub usługami hotelarskimi.
Jak szuka się takiej pracy? Najlepiej w internecie i to nie przez żadne agencje, a bezpośrednio u rodzin, które potrzebują rąk do pracy. Finansowo cały wyjazd wychodzi bardzo korzystnie, ale na wstępie trzeba trochę zainwestować. Trudno odgadnąć też, czego możemy się spodziewać na miejscu, więc najlepiej podejść do wyjazdu bez uprzedzeń i wielkich oczekiwań.
– Myślę, że jeśli ktoś się na to decyduje, to raczej jest świadomy, że nie będą to pięciogwiazdkowe hotele (chociaż i takich parę jest). Poza tym, to właśnie w tych spartańskich warunkach bardzo często kryje się magia, której ludzie tak na Islandii szukają – uważa Karina.
Kto decyduje się na takie wyjazdy? Z reguły są to oczywiście młodzi ludzie, którzy zmęczeni i znudzeni dotychczasowym życiem szukają w życiu odmiany. Ludzie piszą z różnych powodów, ale zazwyczaj jest to niezadowolenie z dotychczasowego życia. Szukają jakiegoś miejsca daleko, daleko, gdzie będą mogli uciec od swoich problemów. Ja na Islandii przewietrzyłam głowę i nauczyłam się żyć inaczej, ale to nie jest tak, że pojedziesz na Islandię i nagle wszystko w twoim życiu się zmieni. To nie jest magiczny ląd, ale kraj, w którym też trzeba pracować, płacić podatki, zmagać się z problemami – mówi Karina.
Islandia przyciąga na swój ląd świetnymi zarobkami i wysokim standardem życia, ale przede wszystkim fascynuje swoją odmiennością, i bezkresnymi krajobrazami, które inspirują artystów z całego świata.
– Powody wyjazdu oczywiście są różne, zaczynając od subiektywnych czynników ekonomicznych, braku perspektyw rozwoju, politycznej i społecznej frustracji, ale również fascynacji i chęci poznania nowych miejsc kończąc – mówi Art Bicnick, fotograf, który podczas podróży pokochał Islandię tak bardzo, że postanowił założyć wraz z przyjaciółmi internetowy market oferujący Polakom oryginalne, islandzkie produkty.
– Trzeba oczywiście pamiętać, że wszystkie te czynniki są wynikiem potrzeby zmiany, a Islandia jest skrajnie różnym krajem – niespotykane krajobrazy, odmienna mentalność, bogata kultura i największy na świecie odsetek artystów – zachwala Islandię Bicnick, jednak zauważa także, że tak skrajna odmienność, w późniejszym czasie może powodować trudności w zadomowieniu się na wyspie i asymilacji.
To przecież tylko krowy
Kasia i Grzesiek, zdecydowali się na wyjazd dopiero po licznych próbach znalezienia satysfakcjonującej pracy w Polsce. Niestety, pozostawiające wiele do życzenia warunki zatrudnienia sprawiały, że frustracja tylko narastała, a w końcu doprowadziła do tego, że zdecydowali się na absolutną odmianę swojego losu.
Kasia i Grzesiek, zdecydowali się na wyjazd dopiero po licznych próbach znalezienia satysfakcjonującej pracy w Polsce. Niestety, pozostawiające wiele do życzenia warunki zatrudnienia sprawiały, że frustracja tylko narastała, a w końcu doprowadziła do tego, że zdecydowali się na absolutną odmianę swojego losu.
Mieliśmy to szczęście, że nasi znajomi 2 miesiące wcześniej polecieli do pracy do Islandii i jak się później okazało na farmę. Grzesiek widząc, że jestem coraz bardziej zirytowana moją pracą, napisał w tajemnicy do naszych znajomych, czy nie pomogliby nam czegoś znaleźć w Islandii. Po kilku dniach dostał maila do pewnego małżeństwa, które potrzebuje pracowników na swoją farmę – odpowiada Kasia, która wraz ze swoim chłopakiem prowadzi bloga Islandzki Farmer, gdzie opisuje codzienne uroki życia na farmie.
Potraktowaliśmy to jako świetną przygodę i okazję do odbicia się od finansowego dna i 2 tygodnie później byliśmy już pierwszy dzień w pracy. Nie mieliśmy żadnego doświadczenia, w pracy na farmie, ale stwierdziliśmy, że to przecież tylko krowy – wspomina bloggerka.
Okazało się, że z krowami nie tylko da się dogadać, ale to właśnie one, poza ciężką pracą, zapewniają także wiele śmiechu i radości.
Pewnej nocy całe stado postanowiło sobie zrobić wycieczkę, więc wyważyły drzwi i zadowolone muczały nam pod oknem. Innym razem uciekły i biwakowały pod domem ludowym. Podczas imprezy lokalnej goście musieli wąchać zapach dużej ilości naturalnego nawozu, nie byli podobno zadowoleni – opowiada Kasia.
Wiele osób z pewnością przeraziłoby się na widok wielkiego stada ogromnych zwierząt i obowiązków, z którymi nigdy wcześniej nie miało się do czynienia, ale nie oni. Od chwili przyjazdu Kasi i Grześka na Islandię minęło już pół roku, a oni nigdzie się nie wybierają i bardzo chwalą swój nowy dom.
Trafiliśmy na świetnych ludzi, którzy traktują nas jak rodzinę, relacja pracownik-szef praktycznie nie istnieje, co w żadnym wypadku nie wpływa na jakość naszej pracy – mówi Kasia i dla przykładu opowiada, jak na 25 urodziny Grzegorza szefowa wyprawiła mu urodzinową imprezę z prawdziwego zdarzenia, zaprosiła gości, przygotowała tort, a nawet prezent – wspomina bloggerka i dodaje, że pobyt na Islandii, to nie tylko prace, lecz także podróże i odkrywanie nieznanego kraju. – Mamy dużo wolnego czasu, byliśmy już w wielu miejscach, Islandia cały czas nas zachwyca, a wiosna i lato dopiero się zaczynają, także mamy zamiar zobaczyć jak najwięcej się da – mówi.
- Przyjechaliśmy pod dach do obcych ludzi, nie wiedzieliśmy o nich praktycznie nic, ale zaryzykowaliśmy i się opłaciło – podsumowuje Kasia.
'Nie będzie zrobione na czas, to trudno. Polacy poprawią'
– Do Islandii po raz pierwszy przyjechałam na wakacje w 2010, a potem ponownie, między kolejnymi semestrami studiów – wspomina Dorota, kolejna zakochana w Islandii Polka i autorka bloga podróżniczego.
– Do Islandii po raz pierwszy przyjechałam na wakacje w 2010, a potem ponownie, między kolejnymi semestrami studiów – wspomina Dorota, kolejna zakochana w Islandii Polka i autorka bloga podróżniczego.
– Najwięcej pracy jest latem, dlatego przyjeżdżają głównie studenci i uczniowie. Jak? Zazwyczaj poprzez znajomych. Rzadko kiedy z ogłoszenia. Pracodawcy wolą osoby z polecenia, a my w grupie znajomych, wzajemnie się motywujemy i jesteśmy bardzo zgrani – co zdaniem bloggerki bardzo cieszy pracodawców.
Dorota nie kryje, że to świetne pieniądze, są główną przyczyną, dlaczego ciągle wraca na Islandię, ale przyznaje, że tutaj człowiek rzeczywiście może oderwać się od rzeczywistości.
– Życie płynie wolnym tempem, zgodnie z naturą. Islandczycy są raczej powolni, nie stresują, nie przejmują, tak jak my Polacy. Nie będzie zrobione na czas, to trudno, Polacy poprawią – żartuje podróżniczka i przyznaje, że Polacy są wśród islandzkich pracodawców kojarzeni z głównie z pracowitością.
Napisz do autorki: magdalena.sleziak@natemat.pl