100 milionów z majonezu. W Kielcach udowodnili, że spółdzielnia może dać radę korporacjom

Michał Mius, prezes Wytwórczej Spółdzielni Pracy „Społem” w Kielcach.
Michał Mius, prezes Wytwórczej Spółdzielni Pracy „Społem” w Kielcach. fot. Paweł Małecki / Agencja Gazeta
– Nie uważam, że spółdzielnia jest gorsza od spółki czy innych rodzajów biznesu. Sądzę wręcz, że to bardzo korzystne rozwiązanie, gdyż nasi pracownicy pracują u siebie i dla siebie. Znajduje to odzwierciedlenie w wynikach ekonomicznych firmy. Przez ostatnie kilka lat wartość sprzedaży systematycznie rośnie, a wraz z nią również zyski – mówi Michał Mius, szef Wytwórczej Spółdzielni Pracy „Społem” w Kielcach. To producent Majonezu Kieleckiego, który pomimo wyścigu z firmami należącymi do zagranicznych podmiotów, znakomicie daje sobie radę na rynku.


– Można nazwać nas love brand, a to dzięki przemyślanej i spójnej strategii działania. Od 57 lat kontynuujemy produkcję majonezu na podstawie tradycyjnej receptury. „Kielecki” jest wyjątkowy – ma charakterystyczny, bardziej wyrazisty i ostrzejszy smak, co więcej nie zawiera żadnych substancji konserwujących – mówi Michał Mius, prezes spółdzielni
I wylicza skład: – Ocet produkujemy sami od 1932 roku, olej i inne najważniejsze surowce i opakowania kupujemy w Polsce. Tam gdzie to możliwie u polskich producentów a jeśli współpracujemy z zagranicznymi dostawcami, to jest dla nas ważne, aby ich wyroby powstawały w Polsce. Dla przykładu słoiki pochodzą z należącej do amerykańskiej firmy Owens-Illinois, ale ich produkcja odbywa w Jarosławiu.


Wyścig po złote jajo
Od dwóch tygodni trwa wyścig o względy klientów. W święta wielkanocne sprzedaje się najwięcej majonezu w całym roku. Kto chce utrzymać się na podium, musi zainwestować w marketing i rzucić palety promocyjnego towaru do dyskontów. Kiedy zaczęły się świąteczne reklamy majonezu Winiary wyłożyły na nie 3,4 mln, majonez Roleski jeden milion, ale w Kielcach w tym roku przebili wszystkich inwestując w kampanię telewizyjna 4,3 mln złotych. To dane Instytutu Monitorowania Mediów z wycen reklam majonezów jakie pojawiły się w marcu.


To jeden z nielicznych fragmentów rynku produktów spożywczych, gdzie polska firma dotrzymuje kroku zagranicznym koncernom. Kielecki wciąż zajmuje drugie miejsce rynku, choć że konkuruje z firmami znacznie silniejszymi kapitałowo.
Jakub Lipiński, autor aplikacji Pola, która identyfikuje polskie produkty w sklepach

Uważam, że jest bardzo duża dysproporcja pomiędzy klientem, który podejmuje decyzję zakupową, a producentami dysponującymi ogromnymi budżetami marketingowymi, które wszelkimi sposobami nakłaniają go do zakupu swoich produktów. Stojąc przed półką w sklepie konsument ma małe szanse dowiedzieć się kto stoi za oferowanymi produktami. Jest wiele polskich marek, które znajdują się w rękach zagranicznych firm. Konsumenci, którzy chcą być patriotami zakupowymi powinni mieć możliwość łatwego sprawdzenia komu powierzają własne pieniądze.

To bodaj już ostatni produkt tej kategorii z prostą recepturą i bez konserwantów. Nienowoczesna etykieta. A jednak rozmaite medialne rankingi, konkursy receptur wygrywa sympatią klientów. Jeśli w internetowym głosowaniu na najbardziej popularny majonez wygrywają Winiary, to w komentarzach na pierwszych miejscach wypowiadają się miłośnicy Kieleckiego.
Zyski dla pracowników
Kiedy kilka lat temu sieć sklepów Tesco ruszyła z promocją polskich produktów, okazało się, że te oznaczone na półkach biało-czerwoną flagą notowały o 19 procent lepszą sprzedaż niż średni wynik bez takiej promocji. Z badań sieci wynikało, że około 1,5 mln Polaków robi zakupy, kierując się tym, w jakim stopniu dany towar jest Polski.


Michał Mius nie ukrywa, że liczy na ten patriotyzm zakupowy konsumentów. – Gdyby modny trend zyskał na sile, to kto wie może nasz produkt wskoczyłby na miejsce numer jeden – mówią w spółdzielni.

Wytwórca Spółdzielni Pracy „Społem” w Kielcach od 6 lat notuje stale 105-114 mln rocznych przychodów z czego czysty zysk na około 5-6 mln złotych. Przyznacie, że to niezły wynik jak na spółdzielnię, wydawałoby się, nieco staroświecki model zarządzania. – To nieprawda. U nas się sprawdza – ripostuje menedżer. – Zatrudniamy blisko 400 osób, z pośród których około 60 procent to członkowie spółdzielni. To także często przedstawiciele rodzin pracujących tutaj przez dekady. Pracują u siebie i na swoim, co dodatkowo motywuje ich do osiągania lepszych rezultatów. Przez ostatnie lata proporcjonalnie do posiadanych udziałów w spółdzielni dzielimy zyski między pracowników – dodaje prezes.

Majonez i inne produkty sprzedają na 18 zagranicznych rynkach na 4 kontynentach. Najwięcej tam, gdzie mieszkają Polacy do Wielkiej Brytanii, USA i Irlandii. – Oczywiście największa sprzedaż zagraniczną notujemy tam gdzie jest Polonia. Możemy się pochwalić, że zyskał on popularność nawet w tak odległych zakątkach świata jak Turkmenistan czy Kazachstan. Na każdym z tych rynków zdobywamy grono wiernych lokalnych klientów, którzy polecają nas kolejnym osobom, promując przy tym polskie smaki i kulturę – dodaje menedżer.

Majonez zgodny z polską normą
Prezes kieleckiego Społem wspomina, że wielokrotnie miał oferty sprzedaży biznesu, proponowano mu też zmianę formuły biznesu, na razie firma nadal pozostaje spółdzielnią. Szef pracuje w niej 26 lat. Są jednak i pracownicy z 40-letnim stażem. Jeden z pracowników działu zaopatrzenia, zbliżał się nawet do pięćdziesiątki. To co trzyma ich razem, to tradycja i fakt, że nikt nie wyobraża sobie Kielc bez fabryki majonezu.

Kieleckie społem działa od 95 lat. Początkowo spółdzielnia produkowała chemię gospodarczą: mydło, pastę do butów, a nawet wodę kolońską. W 1932 r. zaczęli produkcję octu spirytusowego i musztardy stołowej delikatesowej. Najstarsze budynki, m.in. octownia i dębowe kadzie fermentacyjne przetrwały do dziś. Wojnę przetrwali nie bez przygód...
Z kroniki Wytwórczej Spółdzielni Pracy "Społem"

Zakład znajduje się pod władaniem hitlerowskiego zarządcy, który ogranicza produkcję i zatrudnienie. Dzięki pomysłowości i odwadze załogi przedsiębiorstwu udaje się przetrwać wojenną zawieruchę. Przemycenie pod okiem nazistów 5 ton trotylu dla partyzantów czy fortel chroniący przed wywiezieniem mienia zakładowego do Niemiec, to najbardziej chlubne karty w historii zakładu.

W 1959 r. zaczęła się produkcja majonezu. Początkowo pod marką Stołowy. Ponieważ na rynku było wiele podobnych regionalnych spółdzielni, a każda robiła Stołowy z racji miejsca produkcji przylgnął do niego przydomek Kielecki. Co ciekawe, z firmowych archiwów wynika, że Kielce były pierwszym w Polsce producentem majonezu na skalę przemysłową. To nie wszystko, przygotowana tam receptura stała się podstawą do opracowania polskiej normy na ten produkt.

Dziś klienci mają do wyboru kilkadziesiąt produktów. Eksperci Instytutu Jagiellońskiego zwracają uwagę, że wiele z nich identyfikowanych jako „polskie marki” lata temu zostało sprzedanych międzynarodowym koncernom. Te przez cały czas chętnie w swoich przekazach reklamowych odwołują się do polskiej tradycji produktu. Badania pokazują, że Polacy pytani o najpopularniejsze produkty odpowiadają, że te najbardziej znane marki są polskie i kupując je chcą wspierać polską gospodarkę. W przypadku kieleckiego macie 99,9 proc. pewności, że kupujecie polskie.

Napisz do autora: tomasz.molga@natemat.pl