
Od dłuższego pozostaję poza polityką. Zajmują mnie inne sprawy, jednak są tematy, wobec których jako obywatel nie mogę przejść obojętnie. Większość uwagi opinii publicznej koncentruje się na sporze wokół Trybunału Konstytucyjnego. Chcę jednak zwrócić uwagę na nie mniej ważne kwestie o kluczowym znaczeniu dla utrzymania polskiego rozwoju gospodarczego. To inwestycje drogowe i kolejowe.
Minęło już 5 miesięcy, kiedy praktycznie zamarły prace nad nowymi przetargami na nowe drogi czy linie kolejowe. Poprzedni rząd zostawił następcom uchwalone i uzgodnione z Komisją Europejską programy drogowe (o wartości 107 mld zł) i kolejowe (67 mld zł). Wystarczy konsekwentnie podążać tym szlakiem, nie obrażać się na dokumenty poprzedników, nie szukać dziury w całym, po prostu ogłaszać kolejne i finalizować trwające przetargi. Bo przecież Polacy oczekują nowej infrastruktury, niezależnie od poglądów politycznych.
Warto podkreślić, że od ogłoszenia przetargu do podpisania kontraktu z wykonawcą mija średnio 14 miesięcy, zatem istnieje realne ryzyko, że dzisiejsze zamrożenie prac nad przetargami w GDDKiA i PLK skutkować będzie za kilkanaście miesięcy dziurą inwestycyjną na rynku budowlanym. To bardzo zły sygnał dla setek polskich firm wykonawczych i dziesiątek tysięcy zatrudnionych w nich ludzi.
Usłyszałem dwie niepokojące informacje dla programów budowlanych ze strony resortu infrastruktury. Pierwsza dotyczyła odejścia od systemu „Projektuj i buduj”(wyłoniony wykonawca odpowiedzialny jest za zaprojektowanie i wybudowanie zaplanowanej inwestycji, wg ściśle określonych wymagań Zamawiającego) na rzecz oddzielnych postępowań na „Projektuj” i oddzielnych na „Buduj”. Zmiana tej koncepcji nie tylko wydłuży proces inwestycyjny, ale spowoduje wzrost kosztów.
Jako przykład przywołam problemy z budową mostu w ciągu A1 Świerklany – Gorzyczki. Przez skomplikowany (niepotrzebnie) projekt mostowy (przygotowany nota bene za czasów ministra Jerzego Polaczka z PiS) i problemy z wykonawcą, który nie czuł się odpowiedzialny za projekt budowlany (wyszukiwanie problemów, tracenie czasu na uzgodnienia, zejście z placu budowy) inwestycja miała olbrzymie opóźnienia i wymagała specjalnych działań inżynierskich, dodatkowych nakładów finansowych, by most w ogóle uratować. Kosztów i czasu traconego przez kierowców zmuszonych objeżdżać bocznymi drogami nie policzy nikt.
Cytując klasyka apeluję do rządzących – „Nie idźcie tą drogą”. Druga informacja to rewizja programu drogowego ze względu na… zbyt duże koszty. Przypomnę, że rząd Ewy Kopacz uchwalił „Program Budowy Dróg Krajowych na lata 2014-23” na kwotę 107 mld (lista podstawowa – która ma 100% zabezpieczenie ministra finansów) i pozostałe projekty, które na tym etapie nie mają zagwarantowanego finansowania i mogą być realizowane sukcesywnie, jeśli powstaną (a powstaną na pewno) oszczędności na przetargach z listy podstawowej. Nie jest zatem prawdziwe tłumaczenie ministrów infrastruktury, iż trzeba teraz szukać oszczędności w uchwalonym Programie.
Trzeba dać szansę branży budowlanej, która sama w przetargach pokaże skalę potencjalnych oszczędności. Nie ma też żadnego zagrożenia dla finansów publicznych, gdyż minister finansów na każdym etapie prac ma kontrolę nad wydatkami Krajowego Funduszu Drogowego, z którego inwestycje centralne są realizowane.
Nie znajduję żadnego powodu zatrzymania inwestycji drogowych i kolejowych jak tylko chęć zdezawuowania programów poprzedniego rządu i na tym tle chęć „objawienia” nowych programów. Czymże jednak one miałby się różnić? Zostanie wymyślony jakiś nowy przebieg dróg? A może inne standardy budowy drogi (np. 2+1 - dwa pasy w jedną stronę, jeden pas w drugą stronę)? To byłby przecież absurd! A może będą realizowane inne projekty drogowe, np. ukarze się niepokorne regiony: Pomorze, Zachodnie Pomorze, Wielkopolskę, etc., które „nieprawomyślnie” głosowały w wyborach, poprzez wykreślenie ważnych dla tych regionów arterii - S6, S11, S5, S3?
Drogi i linie kolejowe nie mają barw partyjnych, korzystają z nich wszyscy Polacy, dlatego nie warto z przyczyn czysto politycznych zatrzymywać programu „Polska w budowie”. Jeśli jest taka potrzeba polityczna można oczywiście zmienić jego nazwę.
Zatem apelujmy do ministra infrastruktury, by zwolnił hamulec, dokończył trwające i ogłosił gotowe, nowe przetargi na 2016 rok: na A1 Tuszyn – Częstochowa, A18 Olszyna - Golnice, S3 Bolków – Lubawka, S61 Ostrów Maz. – Szczuczyn, S61 Szczuczyn – Raczki, S61 Obw. Suwałk – Budzisko, S69 obejście Węgierskiej Górki i obwodnice (Łańcuta, Niemodlina, Wąchocka, Morawicy i Woli Moraw). Leży to w interesie wszystkich obywateli.