
W polityce kadrowej Prawa i Sprawiedliwości jednym z ważniejszych kryteriów jest postawa przed 1989 rokiem. Dlatego tracą pracę ci, którzy zaczynali karierę w służbach mundurowych za PRL. Nowy komendant Straży Pożarnej co prawda pracuje od 1981 roku, ale miał brać udział w pierwszym strajku mundurowych za żelazna kurtyną. Okazuje się, że to nieprawda, a życiorys generała podrasowano.
REKLAMA
Zła passa wiceministra Zielińskiego trwa. Po wpadce z Komendantem Głównym Policji wszystko wskazuje na to, że i Komendant Główny Państwowej Straży Pożarnej sprawi nowej władzy kłopoty. Wszystko przez lustracyjną i dekomunizacyjną manię Prawa i Sprawiedliwości, która sama ogranicza sobie pole poszukiwań nowych szefów służb mundurowych.
Wszystko przez zasadę, że oficer pełniący służbę przed 1989 rokiem nie może awansować. A jeśli są wyjątki, to muszą być mocno uzasadnione. W przypadku generała Leszka Suskiego, który pod koniec roku został szefem strażaków takim uzasadnieniem był jego udział w strajku podchorążych, nazywanym pierwszym strajkiem mundurowych w obozie komunistycznym.
Jednak z dokumentów wynika, że ówczesny student Wyższej Szkoły Oficerskiej Straży Pożarnej był jednym z kilku "łamistrajków". Do tych informacji dotarł Robert Zieliński z portalu tvn24.pl. Na jego pytania rzecznik straży odpowiedział, że generał brał udział w strajku. Nie chciał jednak odpowiedzieć na kolejne pytania, przekonując, że to prywatna sprawa Suskiego.
Źródło: TVN24
