
Rosnąca aktywność zawodowa kobiet, które śmiało rywalizują z mężczyznami również o najwyższe kierownicze stanowiska, sprawia, że współczesny dyskurs o biznesie zostaje zdominowany przez pytania m.in. o to, która z płci lepiej sprawdza się w roli szefa. Czy przedsiębiorstwo przynosi większe korzyści, gdy kieruje nim mężczyzna, a może bardziej pożądany jest wariant, gdy funkcję menadżera sprawuje kobieta? Albo wszystko zależy od okoliczności, czyli bieżącej sytuacji w firmie, która niekiedy wymaga męskiej, a kiedy indziej damskiej ręki?
Kobiety budują swoje wpływy w organizacji, współpracując z innymi, przekonując ich, konsultując, pytając o zdanie. To zabiera o wiele więcej czasu, niż proste wydanie polecenia, że pracownik po prostu ma coś zrobić i już. Jednak jest to działanie bardziej długofalowe, budujące solidny fundament pod przyszłą współpracę i kulturę pracy w firmie.
Nie przeceniałbym roli samej płci. Co więcej, jeśli już analizować kwestie kobiecości i męskości, to warto wspomnieć o koncepcji tak zwanej płci psychologicznej autorstwa R.L. Bem. Koncepcja ta zakłada, że zarówno kobiety, jak i mężczyźni mogą zachować się zgodnie ze stereotypem męskości (typ męski), kobiecości (typ kobiecy) oraz według tak zwanego schematu androgynicznego. Ten ostatni łączy w sobie oba pierwiastki i - jak pokazują badania - pozwala na najskuteczniejsze działania, również w środowisku biznesowym. Typ androgyniczny powinien więc najlepiej radzić sobie z rozwiązywaniem konfliktów niezależnie od płci biologicznej. Osobom takim łatwiej znaleźć nić porozumienia z innymi, co przekłada się na styl działania w sytuacjach konfliktowych. Typy androgyniczne szybciej zaproponują rozwiązania kooperacyjne lub kompromisowe.
To firmy różnią się sposobem zarządzania i kulturą. Nie ma znaczenia, czy jest więcej kobiet, czy mężczyzn. Jestem osobą, która opowiada się za balansem. Dlaczego dążymy do wyrównania ilości kobiet na topowych stanowiskach? Tylko dlatego, że patrząc z punktu widzenia świata zewnętrznego, balans jest optymalnym rozwiązaniem. Wtedy, według socjologii, dzieje się nam lepiej. A każda z firm ma inną kulturę czy dynamikę i to jest ważniejsze od liczby kobiet i mężczyzn. Najlepsza jest dywersyfikacja i wspomniany już balans.
Artykuł powstał we współpracy z Provident Polska
