fot. Hamburg - Corey, Mike

Będąc w Hamburgu, grzechem byłoby nie odwiedzić „ulicy grzechu” – Reeperbahn, w dzielnicy St. Pauli. To prawdziwa ziemia obiecana dla fanów nocnego życia i zabawy do białego rana. Kiedyś na tej ulicy „cumowali” przede wszystkim marynarze z pobliskiego portu. Dzisiaj Reeperbahn – jak każdy owoc zakazany – przyciąga tysiące turystów z całego świata, ale też hamburską młodzież, która dobrze wie, że w tutejszych klubach, knajpkach i barach, jak nigdzie indziej, można przebalować całą noc.

REKLAMA
Dzielnica i ulica tętnią życiem od zmierzchu do świtu. Pełno tu kasyn, pubów, restauracji i wielu innych atrakcji. Wszędzie pulsują kolorowe neony, po ulicy niesie się głośna muzyka, a fale balangowiczów przemieszczają się z klubu do klubu. Aż dziw bierze, że w tak niezwykłym otoczeniu jest tu jeszcze miejsce dla kina, teatru, kabaretu a nawet operetki, w której grano wiele światowych musicali, w tym „Koty”, czy „Mamma Mia” z przebojami „Abby”. Właśnie dlatego warto pójść do St. Pauli, zajrzeć do kultowych lokali – „Die Ritze” albo „Golden Pudel Club”– i poczuć smak nocnego życia w typowo niemieckim wydaniu.
logo
fot. Hamburg - Spahrbier, Christian
Na odjazdową zabawę w Hamburgu, chociaż na pewno w konwencji innej niż w St. Pauli, mogą też liczyć fani jednośladów. Pod koniec czerwca (w tym roku 24-26) na „Hamburg Harley Days” przyjeżdża zwykle około 50 tysięcy legendarnych motocykli i ponad pół miliona zwariowanych na ich punkcie pasjonatów z całej Europy. Imponującym wydarzeniem, jedynym takim w Niemczech, a chyba i w Europie, jest wielka parada tysięcy maszyn, jadących z charakterystycznym rykiem silników ulicami Hamburga, wśród tłumów wiwatujących na całej trasie przejazdu. A do tego dzienne i nocne zabawy, konkursy i koncerty, fotografie na Harleyu i z harleyowcami.
Kto chce natomiast kompletnie „odpłynąć“, to ma okazję - już od 5 do 8 maja będą obchodzone 827. urodziny portu w Hamburgu, największe takie portowe święto na świecie i jedno z najstarszych, bo biorące swój początek jeszcze w czasach panowania cesarza Fryderyka I Barbarossy. Rok rocznie ponad 1,5 miliona mieszkańców i turystów podziwia wielkie parady statków i jachtów, wyścigi smoczych łodzi i jedyny w swoim rodzaju balet na wodzie holowników, ogląda koncerty i gigantyczny pokaz fajerwerków, będący ukoronowaniem festynu. Dość powiedzieć, że tylko w paradzie zamykającej imprezę, bierze udział ponad 300 najprzeróżniejszych jednostek pływających.
logo
fot. Hamburg - Stage-Entertainment
Można też pójść w Hamburgu do Barclaycard Areny, gdzie 6 czerwca wystąpi brytyjski zespół Muse, albo 9 lipca na Volksparkstadion, na koncert Rihanny. Albo pojechać do Heide-Parku w okolicy miasta Soltau, niecałe 80 km od Hamburga. To największy park rozrywki w północnych Niemczech. Wśród prawie 50. różnych atrakcji jest np. kolejka górska „Collossos”, wpisana do księgi rekordów Guinnessa, jako drewniana kolejka o największym kącie pierwszego spadku – 61°. „Desert Race” jest natomiast kolejką o największym przyspieszeniu – w ciągu 2,4 sekundy osiąga 100 km/h. „Krake” jest pierwszą w Niemczech, a drugą w Europie kolejką typu Dive-Coaster, a kąt jej pierwszego spadku wynosi 90°! Rollercoasterów jest tu zresztą aż dziewięć, a poza tym tor gokardowy, karuzela łańcuchowa „La Ola”, wieża swobodnego spadku „Scream” (wysokość wjazdu 71 metrów), diabelski młyn i … można by długo wyliczać, co jeszcze.
logo
fot. Hamburg - Krüger, Torsten
Z Soltau już tylko ok. 1,5 godziny samochodem do Wolfsburga, stolicy Volkswagena, a od 2000 roku również miasteczka samochodowego Autostadt. To dzieło 400 architektów, którego realizacja kosztowała ponad 430 milionów euro! Ale dzięki temu w jednym miejscu jest muzeum samochodów wszystkich marek VW (Skoda, Audi, Bentley, Lamborghini), nowoczesny park edukacyjno-rozrywkowy dla całej rodziny oraz fabryka i salon samochodowy, w którym można odebrać wcześniej zamówiony samochód. Jak w bajce!
W Autostadt wszystko budzi zachwyt, ale ZeitHaus, czyli dom czasu, to podróż w absolutnie innym wymiarze. To świat zabytkowych samochodów, produkowanych od 1888 roku przez gigantów motoryzacji, w tym Ford T, BMW 328, Chevrolet Corvette, Lotus Elite, liczne Bentleye oraz wierna replika wyjątkowo rzadkiego Bugatti Atlantic, który na świecie zachował się tylko w dwóch egzemplarzach i … jeszcze ponad 200 innych, fantastycznych pojazdów.
logo
fot. Wolfsburg - Martensen, Nele
Warto też zajrzeć na tzw. GeländeParcours, czyli tor z przeszkodami. W czasie trwającego 45 minut przejazdu VW Touaregiem albo pickupem Amarok, z udziałem doświadczonego instruktora u boku, pokonuje się przeszkody wodne, zwodzony most, schody i wzgórze o nachyleniu 60°. Przyjemne i pożyteczne zarazem.
Naprzeciw Autostadt, po drugiej stronie mostu, jest wyjątkowe centrum nauki Phaeno, obowiązkowy punkt wizyty, w którym łatwo zatracić poczucie czasu i spędzić cały dzień. Ale, jeżeli jest jeszcze czas i ochota na zakupy, to tuż obok znajduje się centrum outletowe, w którym łatwo można znaleźć markowe produkty z ogromnymi rabatami.
A kto lubi życie kolorowe i radosne, kto lubi się bawić i kupować w miejscach niezwykłych, ten powinien odwiedzić również Bremę. Do rozrywkowej część miasta trafić nietrudno, jest w samym centrum (15 minut na piechotę od ratusza i starego miasta), a ponadto – o czym wiedzą tu chyba wszyscy – nazwano ją dla ułatwienia "Viertel", czyli po prostu „dzielnica”. To miejsce cały czas tętniące życiem, punkt spotkań mieszkańców miasta i turystów, z mnóstwem restauracji ekskluzywnych i najzwyklejszych pod słońcem, przytulnych kawiarni, barów, pubów i knajpek z różnych stron świata, szykownych sklepów mody i tanich second handów. Warto wejść do małych sklepików, które z zewnątrz wyglądają jakby zostały przeniesione z innej epoki i na każdym kroku kuszą aromatem rzadkich przypraw, kawą w najlepszych gatunkach, fantastycznymi słodyczami i najlepszymi piwami jakie oferują browary całego świata. A nad samą wodą, w pobliżu promenady nad Wezerą, ciągną się ogródki piwne, w których można zakończyć nocną wędrówkę albo poranną kawą rozpocząć kolejny dzień.
logo
fot. Bremen - Marktplazt
Najlepiej do Bremy przyjechać w okresie „Freimarkt” (w tym roku: 14-30 października). Początki „Wolnego Targu” sięgają 888 roku, jest więc on jednym z najstarszych festynów miejskich w Niemczech, najbardziej lubianych, a dzisiaj – co widać na każdym kroku –jednym z najnowocześniejszych. Obowiązuje hasło: Dalej, wyżej, piękniej! I zgodnie z tym zawołaniem przez ponad dwa tygodnie miliony dorosłych i dzieci bawi się na kilkuset najbardziej wymyślnych karuzelach, diabelskich młynach i innych urządzeniach. Przez 17 dni nie obowiązują godziny zamknięcia restauracji, za to obowiązkiem jest zabawa, często przy stole z kuflem dobrego piwa i wędzonym węgorzem, jak przystało na „Oktoberfest północy”.

Kopalnią pomysłów na weekendy w niemieckich miastach jest strona w języku polskim: www.germany.travel/cities