
Weekendowy tekst “Gazety Wyborczej” o Pierwszej Damie wywołał mnóstwo kontrowersji. Autorka sylwetki Agaty Dudy przytoczyła w nim plotki, m.in. te przekazywane przez Zbigniewa Stonogę. Teraz dziennikarce “GW” dostaje się od koleżanki z redakcji. “Zdecydowaliście się opublikować plotki o życiu prywatno-intymnym pary prezydenckiej. Niedobrze się od tego robi” – pisze Ewa Milewicz.
REKLAMA
Małgorzata Niemczyńska, autorka portretu Agaty Dudy, napisała m.in. o plotce mówiącej o nieślubnym dziecku prezydenta. Jej autorem jest Zbigniew Stonoga. W tekście “GW” znalazły się też inne wątki – w tym ten z książki o Pierwszej Damie (napisanej pod pseudonimem), gdzie była mowa o małżeńskich kłótniach w sypialni Dudów.
Tekst “Wyborczej” wywołał oburzenie. Większa część dziennikarzy i komentatorów ocenia negatywnie publikację dziennika. Teraz okazuje się, że w samej redakcji “GW” nastroje są podobne.
“Czy szanowne koleżanki i koledzy zamierzają publikować listy nieślubnych dzieci? A może adoptowanych? Bo jakby co, to moje źródło mówi, że pewien pan zdradza żonę. I zaręczam, że moje źródło jest bardziej wiarygodne, bo to nie jest Zbigniew Stonoga, dostawca plotek do tekstu autorki" – komentuje Ewa Milewicz, wieloletnia publicystka "Wyborczej".
Jak pisze, niedobrze jej się robi po lekturze tekstu o Dudzie. Przytacza też fragment tekstu, w którym - w oparciu o książkę o Pierwszej Damie - padają takie słowa: "Andrzej (...) zwija skarpetki w kulkę i ciska je wściekły pod łóżko". "Magazyn Świąteczny" dodaje: "Skąd Anna Nowak ma podobne informacje - nie wiadomo".
"Ale nawet gdyby Anna Nowak zamieściła zdjęcie tych skarpetek pod łóżkiem i dotarła do paragonu zakupu łóżka przez państwa Dudów, to co z tego?" – kwituje Milewicz.
Pod jej tekstem ukazała się riposta autorki sylwetki Pierwszej Damy. "Plotki wokół pary prezydenckiej przytoczyłam wyłącznie z intencją rozbrojenia ich. Pokazania, że są idiotyzmem. Nazwisko Zbigniewa Stonogi przywołałam właśnie po to, aby dobitnie unaocznić, z jak szemranego źródła pochodzą" – utrzymuje dziennikarka.
Źródło: Wyborcza.pl
