
"Całkowity zakaz jakichkolwiek wystąpień publicznych, organizowania wszelkiego rodzaju zjazdów, spotkań i pielgrzymek, a także wszelkiej aktywności w środkach masowego przekazu, w tym w środkach elektronicznych" - oto kara jaką na ks. Jacka Międlara nałożyli przełożeni ze Zgromadzenia Księży Misjonarzy. Wygląda więc na to, że polska skrajna prawica właśnie straciła swojego kapelana.
O decyzji polskiej prowincji Zgromadzenia Księży Misjonarzy poinformowała we wtorkowy wieczór Katolicka Agencja Informacyjna. Decyzja zakonu to oczywiście efekt niedzielnego kazania, które ks. Jacek Międlar wygłosił na zorganizowanym z wielkim rozmachem święcie ONR w Białymstoku.
Duchowny od dawna znany zgłoszenia rasistowskich i ksenofobicznych poglądów na nabożeństwie w białostockiej archikatedrze apelował do sympatyków skrajnej prawicy, by dokonywali "chemioterapii dla ogarniętej nowotworem złośliwym Polski". Tymczasem zgromadzenie zakonne, do którego należy ks. Międlar we wtorkowym oświadczeniu podkreśla, że "nie popierało i nie popiera wszelkiego rodzajów ruchów skrajnie nacjonalistycznych".
Ks. Kryspin Banko CM
oświadczenie wizytatora Polskiej Prowincji Zgromadzenia Księży Misjonarzy
Przypomnijmy, że w sprawie pełnego pochwał dla nienawiści nabożeństwa zorganizowanego w Białymstoku z okazji 82. rocznicy powstania Obozu Narodowo-Radykalnego głos zabrała wcześniej białostocka kuria, oraz przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki. "Wyrażam zdecydowaną dezaprobatę dla wykorzystywania świątyni do głoszenia poglądów obcych wierze chrześcijańskiej" - napisał hierarcha.
Napisz do autora: jakub.noch@natemat.pl
źródło: eKAI.pl
