
Ze swoją wizją polityki rząd Prawa i Sprawiedliwości wystawia się dziś na ciągłe starcia z Zachodem, którym wciąż rządzą chadecy i socjaldemokraci. Wystarczy jednak kilka przetasowań na europejskiej scenie politycznej, by Jarosław Kaczyński stał się ulubieńcem na salonach Starego Kontynentu. Bo nie tylko w Polsce zachodzą "dobre zmiany", dzięki którym władza może trafić w ręce osób, którym nie podoba się demokracja i integracja europejska.
REKLAMA
Przeciwnikom Prawa i Sprawiedliwości wydaje się, że kłopoty tej formacji z państwami Zachodu i instytucjami Unii Europejskiej będą trwały w nieskończoność. Tymczasem wiatr zmian w Europie wieje w takim kierunku, że wystarczy, by kilka czekających nas w bliskiej przyszłości wyborów poszło po myśli radykalnych ugrupowań, a rząd w Warszawie łatwo pozbędzie się zachodniej presji.
Front francuski
Najbliżej "dobrej zmiany", która wiele zmieni w stosunkach Zachodu z PiS jesteśmy we Francji. Wiele wskazuje na to, że już za kilkanaście miesięcy skrajnie prawicowy Front Narodowy będzie miał tam co najmniej większość parlamentarną. Sukcesywnie wzrastające notowania Marine Le Pen wskazują jednak, że to obrończyni interesów PiS w Parlamencie Europejskim może być nową prezydent V Republiki.
Najbliżej "dobrej zmiany", która wiele zmieni w stosunkach Zachodu z PiS jesteśmy we Francji. Wiele wskazuje na to, że już za kilkanaście miesięcy skrajnie prawicowy Front Narodowy będzie miał tam co najmniej większość parlamentarną. Sukcesywnie wzrastające notowania Marine Le Pen wskazują jednak, że to obrończyni interesów PiS w Parlamencie Europejskim może być nową prezydent V Republiki.
Front Narodowy u władzy we Francji mógłby okazać się skutecznym wybawieniem dla obecnego rządu w Warszawie przed unijnym ostracyzmem. Francja to bowiem drugi najważniejszy gracz w UE i choć dziś w sprawie autorytarnych zmian nad Wisłą najgłośniej wypowiadają się Niemcy, to nie ma wątpliwości, że socjaldemokratyczny prezydent Francois Hollande zgadza się z Angelą Merkel.
Tymczasem Marine Le Pen w konflikcie UE-Polska z pewnością stanie po stronie Jarosława Kaczyńskiego. Zresztą z nadzieją, że ten pomoże jej w zniszczeniu wspólnoty w formie jaką dobrze znanym.
"Wolność" pod Alpami
Z nadzieją partia rządząca patrzy zapewne też na to, jak zmienia się polityka w Austrii. Obecny rząd w Wiedniu co prawda ma w wielu sprawach podobne poglądy, co PiS, ale ta chadecko-lewicowa koalicja na autorytarne ciągoty patrzy równie krytycznie, co instytucje europejskie. Ale i nad Dunajem zbliża się wyborcza weryfikacja, do której z największym poparciem powinna podejść Wolnościowa Partia Austrii.
Z nadzieją partia rządząca patrzy zapewne też na to, jak zmienia się polityka w Austrii. Obecny rząd w Wiedniu co prawda ma w wielu sprawach podobne poglądy, co PiS, ale ta chadecko-lewicowa koalicja na autorytarne ciągoty patrzy równie krytycznie, co instytucje europejskie. Ale i nad Dunajem zbliża się wyborcza weryfikacja, do której z największym poparciem powinna podejść Wolnościowa Partia Austrii.
Politycy Freiheitliche Partei Österreichs o sobie samych najbardziej lubią mówić jako o "prawdziwych liberałach", ale w rzeczywistości to nacjonaliści, którzy chętnie sięgają po skrajności. Wśród najpopularniejszej obecnie austriackiej partii nie brakuje na przykład polityków, którzy negują Holocaust.
To przez wejście do koalicji rządowej w 2000 roku tej formacji Austrię przez rok bojkotowano w Unii Europejskiej. Było to spowodowane głównie antysemickimi i rasistowskimi hasłami głoszonymi przez ówczesnego lidera FPÖ Jörga Haidera, który m.in. dążył do pozbycia się z Karyntii mniejszości słoweńskiej. Nieżyjący już Haider w 2005 roku skłócił się z kolegami i założył nową partię, ale dziś Heinz-Christian Strache idzie podobną drogą do tej, która przed laty pozwoliła uzyskać najlepszy wynik w historii.
Populizm w obronie tolerancji
Problemy z powstrzymaniem radykalizacji polityki mogą mieć też Holendrzy. Na przełomie 2016 i 2017 roku rozpocznie się tam kampania wyborcza, która powinna zakończyć się pierwszym w historii zwycięstwem Partii Wolności słynnego ksenofoba Geerta Wildersa. Tak przynajmniej wskazują ostatnie sondaże, według których jest ona wśród Holendrów najbardziej popularnym ugrupowaniem.
Problemy z powstrzymaniem radykalizacji polityki mogą mieć też Holendrzy. Na przełomie 2016 i 2017 roku rozpocznie się tam kampania wyborcza, która powinna zakończyć się pierwszym w historii zwycięstwem Partii Wolności słynnego ksenofoba Geerta Wildersa. Tak przynajmniej wskazują ostatnie sondaże, według których jest ona wśród Holendrów najbardziej popularnym ugrupowaniem.
Gdyby Wildersowi udało się sformować koalicję i zastąpić Marka Rutte na fotelu premiera Holandii, z punktu widzenia obecnej partii rządzącej w Polsce były to kolejny krok do spełnienia marzeń o ogólnoeuropejskiej "dobrej zmianie". W przypadku Niderlandów pod rządami PVV zmiany te podobnie, jak we Francji mogą pójść w kierunku rozmontowywania Unii Europejskiej.
Alternatywne Niemcy
Od tego trendu wolne nie są też rozgrywające na Starym Kontynencie Niemcy. Jeżeli populistyczna Alternatywa dla Niemiec jeszcze nieznacznie poprawi swoje notowania, a socjaldemokracji z SPD nie zatrzymają rekordowej utraty zaufania, to przyszłoroczne wybory mogą skłonić chadeków z CDU/CSU do wymiany koalicjanta. Właśnie na formację, która w nieco bardziej cywilizowany sposób agreguje skrajne poglądy sympatyków ruchu PEGIDA i Niemców tęskniących za świetnością III Rzeszy.
Od tego trendu wolne nie są też rozgrywające na Starym Kontynencie Niemcy. Jeżeli populistyczna Alternatywa dla Niemiec jeszcze nieznacznie poprawi swoje notowania, a socjaldemokracji z SPD nie zatrzymają rekordowej utraty zaufania, to przyszłoroczne wybory mogą skłonić chadeków z CDU/CSU do wymiany koalicjanta. Właśnie na formację, która w nieco bardziej cywilizowany sposób agreguje skrajne poglądy sympatyków ruchu PEGIDA i Niemców tęskniących za świetnością III Rzeszy.
To scenariusz tym bardziej realny, gdy do wyniku wyborów dojdzie decyzja kanclerz Angeli Merkel o przejściu na emeryturę (którą zacząć może od zastąpienia Donalda Tuska w roli szefa Rady Europejskiej...). Wówczas wśród niemieckich chadeków może się pojawić ochota na mocniejsze odbicie w prawo.
Wyraźnie zachęca do tego młodszych kolegów znudzonych wieloletnimi rządami Merkel inna legenda CDU, czyli były kanclerz Helmut Kohl. Po latach milczenia ostro skrytykował on ostatnio kierunek, w którym Żelazna Kanclerz prowadzi Niemcy i cały kontynent. Po czym przyjął u siebie ojca autorytarnej wiosny w Europie Viktora Orbana, co wyglądało na swego rodzaju namaszczenie nowego lidera europejskiej chadecji.
Przeczekać najgorsze...
Jak więc widać, radykalizujące się nastroje polityczne w naszej części świata działają na korzyść PiS, które być może czeka jedynie jeszcze rok utarczek z Zachodem. Później nie tylko zniknąć mogą kłopoty, ale Jarosław Kaczyński może stać się za Odrą i dalej mile widzianym gościem, a nawet wzorem do naśladowania.
Jak więc widać, radykalizujące się nastroje polityczne w naszej części świata działają na korzyść PiS, które być może czeka jedynie jeszcze rok utarczek z Zachodem. Później nie tylko zniknąć mogą kłopoty, ale Jarosław Kaczyński może stać się za Odrą i dalej mile widzianym gościem, a nawet wzorem do naśladowania.
Napisz do autora: jakub.noch@natemat.pl
