Patrycja Rogowska-Tomaszycka
Patrycja Rogowska-Tomaszycka Materiały prasowe

Biznes? To gra dla twardych mężczyzn, a nie wrażliwych kobiet. Mimo zachodzących w naszym świecie przemian kulturowych, tego typu opinie wciąż nie należą do rzadkości. Na szczęście w niektórych dużych firmach płeć nie ma znaczenia - podstawą oceny pracownika są jego kompetencje i kreatywność.

REKLAMA
O krzywdzących stereotypach, pozycji kobiet w biznesie, kryteriach doboru współpracowników i szklanym suficie rozmawiamy z Patrycją Rogowską-Tomaszycką, członkinią zarządu Provident.
Kiedy słyszy Pani, że kobieta nie jest mężczyźnie równa, to co ma Pani ochotę odpowiedzieć?
(śmiech) Mężczyźnie, który ma takie poglądy poradziłabym popracować nad niską samooceną.
A jeśli takie poglądy głosi sama kobieta?
To bardzo smutne, jednak rzadko spotykam się z taką opinią wśród kobiet. Są one coraz bardziej świadome swojej wartości i osiągają takie same sukcesy jak mężczyźni. Brak pewności siebie wśród kobiet wynika zwykle z wychowania lub z doświadczenia tzw. szklanego sufitu. Myślę, że można zwątpić w siebie, gdy na każdym kroku spotyka nas dyskryminacja.
Z jakimi stereotypami na temat płci spotkała się Pani w swojej karierze zawodowej?
Na studiach usłyszałam, że kobieta nie może być dobrym prawnikiem, bo na pewnym etapie swojej kariery musi poświęcić się wychowaniu dzieci. Rzeczywistość pokazuje zupełnie coś innego. Znam dziesiątki prawniczek, które nie zaniedbując ogniska domowego, odnoszą sukcesy na salach sądowych. Inny stereotyp to taki, że kobieta jest zbyt emocjonalna, by zarządzać firmą, podejmować decyzje biznesowe. Moim zdaniem to szalenie krzywdząca ocena.
A jakie wartości wnoszą kobiety w funkcjonowanie firmy?
Profesjonalizm, empatię  i chęć budowania długotrwałych relacji.
logo
Patrycja Rogowska-Tomaszycka z Providenta nie jest miłośniczką parytetów, ale jest świadoma, że w niektórych miejscach pomagają one kobietom przebić szklany sufit Materiały prasowe
Czy jest Pani zwolenniczką parytetów w miejscu pracy?
Nie jestem. Ale jestem w stanie zrozumieć, że takie rozwiązanie jest czasem niezbędne. Myślę, że nie każda kobieta miała szczęście pracować w miejscu, gdzie były docenione jej wiedza, doświadczenie, profesjonalizm i nikt nie recenzował jej ze względu na płeć. Chciałabym, żeby kobiety awansowały lub otrzymywały wymarzoną pracę, nie ze względu na parytety, ale z uwagi na swój talent, umiejętności i skuteczne działanie. Wierzę, że wkrótce ten scenariusz będzie standardem.
Czy kobiety w ogóle potrzebują takiego wsparcia jak parytety czy też po prostu wystarczy, że udowodnią swoje kompetencje?
W mojej ocenie wciąż jest wiele branż i firm, gdzie kompetencje nie wystarczą. Wynika to z zakorzenionych stereotypów, również tych wyniesionych z domu. W takich firmach kobiety nie awansują, zarabiają mniej. Nosi to znamiona mobbingu, a wręcz patologii. W takiej sytuacji parytety są niezbędnym rozwiązaniem.
Czy dyskusja o tym, jak powinna wyglądać struktura przedsiębiorstwa pod względem płci jest w ogóle potrzebna w dzisiejszych czasach?
Jest potrzebna i odbywa się nie tylko w Polsce. Wiele międzynarodowych koncernów powołuje specjalne stanowiska, które odpowiedzialne są za różnorodność. W moim odczuciu problem udziału kobiet w strukturach menedżerskich został zauważony i od kilku lat nastąpiła znacząca poprawa.
A jak Pani ocenia zmiany w Polsce pod względem równego traktowania płci?
Jest zdecydowanie lepiej, niż jeszcze kilka lat temu. Kobiety stoją na czele wielu strategicznych spółek w naszym kraju, w tym na przykład Giełdy Papierów Wartościowych. Więcej kobiet angażuje się w politykę, która jeszcze niedawno była zdominowana przez mężczyzn. Teraz kobiety śmiało konkurują nawet o najwyższe stanowiska.
Czy w miejscu, gdzie Pani pracuje, płeć ma znaczenie, jeśli chodzi o to, jak postrzegana jest dana osoba?
W Providencie to nie ma żadnego znaczenia. Połowa menadżerów w naszej firmie to kobiety. Co więcej, zarabiają tyle samo co mężczyźni na tych samych stanowiskach, co proszę mi wierzyć, nie jest standardem rynkowym. Jeśli chodzi o Zarząd – 40 proc. członków zarządu Providenta to kobiety. Każda z nas ma inne wykształcenie i kompetencje, zajmuje się inną częścią biznesu. Koledzy z Zarządu to doceniają. A przynajmniej tak deklarują (śmiech).
Na co największą uwagę zwraca się w Providencie, jeśli chodzi o dobór personelu?
W Providencie doceniamy pracowników na podstawie ich doświadczenia, odpowiednich kwalifikacji oraz ich podejścia do powierzonych zadań.
A w jaki sposób Pani dobiera współpracowników?
Tworząc zespoły, szukam ludzi, którzy wzbudzają moje zaufanie. Nie zatrudniam takich, którzy epatują nadmierną pewnością siebie lub rzucają nazwiskami swoich rzekomych kontaktów. Lepsze wrażenie robią na mnie ci, którzy potrafią otwarcie i szczerze opowiedzieć mi o swoich porażkach czy problemach, nie tylko o sukcesach. Takim ludziom daję dużo swobody. Nie przedstawiam ich strategii zarządowi czy prezesowi - proszę, by zrobili to sami, by się podpisywali pod swoimi pomysłami. To daje im poczucie odpowiedzialności i kontroli nad swoją karierą.
logo
Patrycja Rogowska-Tomaszycka zapewnia, że w Providencie płeć pracownika ma znikome znaczenie przy weryfikacji jego efektywności Materiały prasowe
Czy w Pani przypadku bycie kobietą było atutem na ścieżce kariery zawodowej, czy wręcz przeciwnie - musiała Pani przebić szklany sufit?
Atutem na pewno nie było. Świat polityki i finansów jest zdominowany przez mężczyzn, często o wiele starszych ode mnie. Najtrudniejsze było przekonanie ich, że kobieta nie jest „ładnym dodatkiem” do mężczyzny, ale jest pełnowartościowym partnerem biznesowym i równie merytorycznym rozmówcą.
I czy, po tym jak zostali już przekonani, ma Pani posłuch wśród mężczyzn?
Nie zdefiniuję tego jako „posłuch”. Określiłabym te relacje jako partnerskie. Koledzy liczą się z moim zdaniem. Wiem też, że możemy polegać na sobie w każdej, nawet najtrudniejszej sytuacji. A takich w biznesie nie brakuje.
Jakie słowa skierowałaby Pani do kobiety, która ze względu na swoją płeć uważa, że nie ma sensu zabiegać o jakieś stanowisko?
Nasze wewnętrzne przekonanie, że osiągniemy to, co sobie zamierzyłyśmy, to klucz do sukcesu. Kobieta musi przede wszystkim wierzyć w siebie i swoje możliwości. Wątpliwości nigdy nie zaprowadzą ją na szczyt, nie pozwolą osiągnąć wyznaczonych celów. Jeśli kobiecie brakuje pewności siebie, nikt jej nie pomoże w odniesieniu sukcesu.

PATRYCJA ROGOWSKA-TOMASZYCKA

Pracę w Providencie rozpoczęła w czerwcu 2012 roku, obejmując funkcję dyrektora biura public affairs. Obecnie zarządza pionem korporacyjnym odpowiedzialnym za public affairs, PR, CSR oraz komunikację wewnętrzną.

Karierę zawodową rozpoczynała w Związku Banków Polskich, w latach 2007 - 2012 pracowała w Konfederacji Lewiatan jako ekspert w departamencie prawnym.

Ukończyła prawo na Wydziale Prawa i Administracji na Uniwersytecie Warszawskim. Patrycja Rogowska jest również członkiem rady nadzorczej Polskiego Związku Pracodawców Prywatnych i Instytucji Finansowych oraz zasiada w zarządzie Polsko-Brytyjskiej Izby Handlowej.

Prywatnie Patrycja Rogowska jest matką czteroletniego Gustawa.

Artykuł powstał we współpracy z Provident Polska.

Napisz do autora: dawid.wojtowicz@innpoland.pl