Polscy kierowcy nie wjadą za darmo do centrum miasta? Pod uwagę biorą to Warszawa, Sopot i Kraków.
Polscy kierowcy nie wjadą za darmo do centrum miasta? Pod uwagę biorą to Warszawa, Sopot i Kraków. Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta

Płatne strefy ograniczonego dostępu sprawdzają się w europejskich miastach. Warszawa, Sopot i Kraków chcą iść w ich ślady. Żeby nadążyć np. za Londynem, kierowcy musieliby sięgnąć do kieszeni. Ile? Tyle co za parkowanie.

REKLAMA
– To jest sterowanie popytem i podażą dostępu do centralnej infrastruktury w mieście – tłumaczył w programie #dziejesienazywo Marek Cywiński z Kapsch Telematics Services. Do opłat firma przekonała kilkadziesiąt metropolii w Europie. W blokadach mistrzami są dbający o zabytki Włosi.
System nie jest skomplikowany, opiera się na rejestrowaniu aut wjeżdżających do danej strefy. I tak np. niektóre robią to za darmo, inne nie. Właściciele w Polsce płaciliby choćby SMS-em. – Może być odroczona płatność, czyli wjechałem i muszę w ciągu określonego okresu uiścić opłatę – dodał Cywiński. Jak zaznaczył, rozwiązanie spodobało się mieszkańcom Goetteborga czy Londynu. Ogranicza ruch i zmniejsza smog, na który - jak pisaliśmy - od dawna narzekają Krakusi.
źródło: money.pl