Andrzej Duda prosi wyborców o cierpliwość.
Andrzej Duda prosi wyborców o cierpliwość. Fot. Andrzej Hrechorowicz/KPRP

– Proszę o wyrozumiałość dla rządu i dla prezydenta, czyli dla mnie – mówił Andrzej Duda podczas wiecu w Bystrzycy Kłodzkiej. Dzisiaj jego ton nie jest już tak pewny, jak podczas kampanii wyborczej, kiedy obiecywał złote góry. I to natychmiast.

REKLAMA
Prezydent ma ogromny problem z realizacją swoich obietnic. Oklaski za 500+ zebrała Beata Szydło, później Jarosław Kaczyński ogłosił, że to był jego autorski pomysł. Z kolei inne obietnice Andrzeja Dudy nie mogą się doczekać realizacji.
Dlatego Andrzej Duda po raz kolejny próbuje wziąć wyborców na litość i prosi o więcej czasu. – Proszę o wyrozumiałość dla rządu i dla prezydenta, czyli dla mnie – mówił w Bystrzycy Kłodzkiej. Prezydent przypominał też, że jego kadencja trwa pięć lat, a Sejmu cztery – mówił prezydent.
To coraz częściej używany przez Dudę argument, choć jeszcze w kampanii wyborczej dawał do zrozumienia, że obietnice zostaną zrealizowane niemal natychmiast. Do tego polityk zapowiedział, że niektóre rozwiązania mogą się różnić od tych przedstawianych w kampanii. – Niewykluczone, że trzeba będzie zrobić jakieś zmiany, by ją dostosować do panujących warunków – mówił prezydent o ustawie obniżającej wiek emerytalny.

Napisz do autora: kamil.sikora@natemat.pl