"Mimo że zorganizowałam już tyle ślubów, zawsze płaczę". Wedding plannerka jest w ciągłym biegu, a w torebce ma miarkę

Fot. Daniel Schwarz/123RF
Kiedy miałam 15 lat, przeczytałam o tym zawodzie w gazecie. Potem szukałam informacji na ten temat w sieci. Uważałam, że jest to coś, w czym mogłabym się odnaleźć. Zawód wedding plannera łączy w sobie kilka różnych cech, takich jak organizacja, kreatywność, artyzm, przydaje się znajomość prawa. Wymaga umiejętności niezbędnych do prowadzenia własnej firmy. Pasuje więc do mojego charakteru. Jestem różna, ale nieukierunkowana.


Kiedyś polski rynek nie był gotowy na tę usługę, ludzie nie wiedzieli, czym zajmują się takie firmy. Dlatego na chwilę porzuciłam myślenie o byciu wedding plannerką. Poszłam na studia, w trakcie których zorientowałam się, że nie chcę pracować w wyuczonym zawodzie. W myśl zasady „zastanów się, co umiesz robić najlepiej i rób to” zaczęłam organizować imprezy w agencji eventowej.

W międzyczasie pomagałam przy ślubach prywatnie, zorganizowałam również swój. Wtedy poznałam moją wspólniczkę, która miała to samo marzenie, co ja - chciała mieć swoją agencję ślubną. Po moim weselu stwierdziła, że po prostu musimy zacząć to robić, bo jak nie teraz, to kiedy? Doszłyśmy do wniosku, że jesteśmy jeszcze na tyle młode, że jeśli powinie nam się noga, to będziemy miały jeszcze czas na zmianę zawodu.

Moja codzienność to laptop, maile, telefon, spotkania, wizje lokalne. Spraw do załatwienia jest bardzo dużo. Moim nieodłącznym asortymentem jest miarka albo centymetr, bo zawsze wszystko trzeba dokładnie wymierzyć. Kiedy stół ma 80 centymetrów szerokości, to dwa podtalerze o średnicy 40 centymetrów zajmą całą przestrzeń i nie będzie już miejsca na jedzenie.


Codziennie jestem w biegu. Cały czas wiszę na telefonie, kombinuję, ustalam, coś przesyłam, coś akceptuję. Żaden dzień nie jest podobny, żadne wesele nie jest podobne, pary młode również siebie nie przypominają. Bardzo mi się to podoba, bo nienawidzę, kiedy nic się nie dzieje. Kiedy nie wiem, w co mam ręce włożyć czuję, że żyję i że pracuję.

Największą satysfakcję daje mi moment ślubu. Kiedy wiem, że wszystko zagrało, wszystko jest zamontowane i wszystko poszło zgodnie z planem. Kiedy para młoda stoi przy ołtarzu i składa sobie przysięgę. Jest pięknie, rodzice płaczą, gra muzyka, ja również płaczę. Zawsze, mimo że zrobiłam już tak dużo wesel.

Ślub jest tak ważnym wydarzeniem, że jako konsultant bardzo zżywam się z tymi ludźmi. Zaglądam im do portfela, do głowy, do problemów rodzinnych - bo ta ciocia nie chce usiąść z tamtą, albo tata z mamą się pokłócili. Jestem z tymi ludźmi blisko, jestem taką koleżanką od ślubu. Mierzę sukienki z panną młodą, widzę je w bieliźnie. Te relacje, mimo tego, że są zawodowe, nie są sztywne. W końcu przygotowanie ślubu trwa przeważnie od pół roku do roku.

W tej pracy jest dużo wyzwań. Na przykład kiedyś zrobiłyśmy ślub w półtora miesiąca. Nie znałyśmy miasta, a to było jedno z naszych pierwszych zleceń. Pamiętam też wesele na ponad 300 osób organizowane w dwa miesiące. Para młoda znalazła miejsce i reszta była po naszej stronie.

Są wesela, na których trzeba zapewnić wszystko - obsługę gastronomiczną, naczynia, nawet prąd i technika. Kiedyś postawiłyśmy namiot na środku placu, na którym stała fontanna, która miała osiem metrów średnicy. Nie wiedziałyśmy, co z nią zrobić, więc obudowałyśmy ją namiotem, który był wysoki na 7 metrów.

Zdarza się, że narzeczeni nie wiedzą do końca czego chcą. Często nie pasują im dania. Mówią: „weźmy rybę”, a potem, „a nie, nie lubimy przecież ryby”. Zdarzają się również niespodziewane kłopoty. Wystarczy, że nawali jakiś piec i jest problem.

Na jednym weselu zatrzasnął się tort. Po ciepłym daniu na salę miał wejść taki duży, trzydziestokilogramowy. Na zapleczu gastronomicznym wysadziło korki i przez około pół godziny nie dało się otworzyć chłodni. Kuchnia stała, nie można było nic wydać, bo wszystkie przystawki były w innej, też zatrzaśniętej chłodni. Ludzie już dawno wszystko zjedli i czekali na więcej. Na szczęście udało się to tak rozwiązać, że prawie nikt się nie zorientował. Ale przez pół godziny na zapleczu panika była duża.

Młodzi ludzie coraz mniejszą wagę przywiązują do tradycji weselnych. Często rezygnują z błogosławieństwa, oczywiście oczepin, których nikt nie lubi. Organizowałyśmy wesela, na których nie śpiewało się sto lat i nie było „gorzkiej wódki”, bo młodzi uważali, że to nie dla nich.

Zdarzają się ludzie, którzy patrzą na przesądy. Ale prawda jest taka, że para młoda, która jest "stereotypowa", rzadko wynajmuje wedding plannera. Ludzie zazwyczaj korzystają z naszych usług, kiedy się nie boją. Kiedy chcą czegoś fajniejszego, czegoś bardziej oryginalnego niż reszta.

Przeredagowała Barbara Kaczmarczyk

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
O TYM SIĘ MÓWI 0 0Wypadek autokaru na Słowacji. Był tak tragiczny, że głos zabrała nawet Čaputová
0 0Ostra jazda, czyli co naprawdę z Arabią Saudyjską chce zrobić przebojowy następca tronu?
0 0"Terrorysta to ktoś taki...". Sikorski przeprowadził poruszający wywiad z Adamowicz
0 0"W Senacie wraca normalność". Nitras pokazał, co się zmieniło tuż po wyborze Grodzkiego
WYWIAD 0 0Wyślij kartkę do 5-letniej Natalki! Mama przekłada święta i prosi internet o pomoc
0 0Nigdy nie ma tyle czasu, ile trzeba? Oto, co trzeba zrobić, żeby wyrabiać się z zadaniami w pracy
0 0Mamy najgorszych szefów w Europie. To, co fundują rodzicom, woła o pomstę do nieba
0 0Pamiętaj o tym ubezpieczając mieszkanie. To dodatek, który może zrobić sporą różnicę
DADHERO.PL 0 0Co się dzieje, gdy wrzucasz do sieci zdjęcia swoich dzieci? Zanim to zrobisz, przeczytaj ten tekst
Actina Pact 0 0Dzisiaj tworzą zaplecze polskiego e-sportu. Wcześniej Actina celowała w nieco inny target
0 0Europejskie roboty przegrały z robotami azjatyckimi. Adidas zamyka fabrykę w Europie
0 0Oprócz próśb były groźby? Klich o tym, w jaki sposób PiS miało walczyć w Senacie
0 0PiS rakiem wycofuje się z Piotrowicza. Nieoficjalnie: Duda zgłosi kontrkandydata
Unum 0 0Żyjemy jakbyśmy byli nieśmiertelni. Te dane nie pozostawiają jednak złudzeń
dad:HERO 0 0Najdroższy zegarek świata został sprzedany za absurdalną kwotę. Ten, kto go kupił, ma dobre serce
POLECAMY 0 0Polacy sprzątają Himalaje. Andrzej Bargiel wziął worki i poszedł na lodowiec. "Ilość śmieci szokuje"