
– Ten dokument to próba wyjścia z kompromisem przed kolejnym spotkaniem – zachwalał dziś projekt ustawy o Trybunale Konstytucyjnym szef klubu PiS, Ryszard Terlecki. To mieszanie w głowach opinii publicznej – odpowiadają posłowie opozycji.
REKLAMA
Dziś po południu, na kilka godzin przed rozpoczęciem majówki, grupa posłów PiS złożyła do laski marszałkowskiej projekt ustawy o Trybunale Konstytucyjnym. Posłowie opozycji zamiast rozpocząć obchody święta grillowania zaczęli sprawdzać, jaki pasztet przygotowała dla nich partia rządząca.
Wstępne założenia projektu wyglądają na pierwszy rzut oka obiecująco. Na Twitterze pojawiły się nawet głosy, że PiS się wycofuje, niektórzy znów zobaczyli światełko w tunelu. Przede wszystkim zmniejszono zakres spraw, które mają być badane większością 2/3 głosów. Ponadto pełny skład ograniczono do 11 sędziów, wcześniej PiS upierał się przy 13. Do wydania jednolitego stanowiska wystarczy zatem 8 sędziów. – To ukłon w stronę opozycji – mówią posłowie PiS. To ściema – odpowiadają posłowie PO i Nowoczesnej.
Trzynastu sędziów musiałoby orzekać w przypadku badania ustawy o Trybunale Konstytucyjnym. To może być pułapka na opozycję. Jeśli PiS przepchnie ten projekt przez Sejm i Senat a prezydent ustawę podpisze, będzie wielki problem z odrzuceniem tej ustawy przez Trybunał Konstytucyjny. PiS już dziś ma dość sędziów, żeby nie było możliwym wydanie orzeczenia o niekonstytucyjności ustawy o TK. Tym bardziej, że ma kilku sędziów nadprogramowych, o których projekt ustawy nie wspomina.
– Jest to pewna propozycja na przyszłość , ale na pewno nie jest to krok do rozwiązania kryzysu wokół Trybunału Konstytucyjnego – mówi posłanka Nowoczesnej Kamila Gasiuk-Pihowicz. Posłanka kilkukrotnie podkreśliła dziś w wywiadzie udzielanym na gorąco w Sejmie, że opozycja tylko pobieżnie zdążyła przyjrzeć się projektowi ustawy. Mimo tego wiele zapisów już teraz budzi ich wątpliwości.
Przede wszystkim chodzi o to, że w zbyt wielu przypadkach Trybunał według ustawy musiałby orzekać większością 2/3 głosów. Problemem może też być to, że PiS nie wycofuje się z zasady rozpatrywania spraw według kolejności ich wpływu do Trybunału. Co więcej, znaczna część nie może być rozpatrywana wcześniej, niż przed upływem 60 dni. – To zamach na niezależność Trybunału Konstytucyjnego – mówił dziś Gasiuk-Pihowicz.
– To pułapka i zabieg marketingowy – twierdzi z kolei poseł Borys Budka z PO. – Projekt ustawy w niczym nie rozwiązuje problemu. Punktem wyjścia musi być opublikowanie wyroku i zaprzysiężenie poprawnie wybranych sędziów Trybunału Konstytucyjnego – podkreśla poseł.
Posłowie opozycji zwracają też uwagę na fakt, że prezes trybunału według projektu ma być wybierany przez prezydenta spośród trzech kandydatów przedstawionych przez zgromadzenie ogólne sędziów TK. Jak napisał w natemat Marcin Święcicki w praktyce może to oznaczać, że prezesem zostanie sędzia który dostał tylko dwa głosy.
Opozycja jest zgodna w ocenie, że projekt zgłoszony na kilka godzin przed długim weekendem to nic innego jak próba oszukania opinii społecznej. Ma przekonać społeczeństwo, że PiS dąży do osiągnięcia kompromisu. – Przeanalizujemy tę ustawę. Ale intencje tej ustawy są nieszczere – twierdzi Sławomir Neumann.
Tym bardziej, że wciąż nie wiadomo, co zrobić z nadwyżką sędziów Trybunału, którzy zostali już zaprzysiężeni przez Prezydenta.
Napisz do autora: pawel.kalisz@natemat.pl
