
Kolejny spór o kasę w partii Janusza Palikota. Były dyrektor biura posła Łukasza Krupy oskarża polityka o kradzież pensji i oszustwa.
REKLAMA
To nie pierwszy raz, kiedy w Ruchu Palikota wybucha konflikt z pieniędzmi w roli głównej. Tym razem problemy ma bydgoski poseł RP Łukasz Krupa. Były dyrektor poselskiego biura tego polityka oskarża Krupę o finansowe malwersacje.
Jak czytamy w "Rzeczpospolitej", Krupa miał wypłacać swojemu dyrektorowi niższą pensję niż ta deklarowana w ZUS. Teraz poszkodowany domaga się zwrotu zaległych pieniędzy.
- Dość szybko zorientowałem się, że poseł nie jest zbyt zainteresowany pracą, ale raczej profitami płynącymi z mandatu - mówi "Rz" były dyrektor biura Krupy (prosi o anonimowość). Jak twierdzi, Łukasz Krupa dostaje na utrzymanie swojego biura około 12 tysięcy złotych. 1300 miał kosztować wynajem pomieszczeń, a 2800 złotych pensja dla dyrektora. - Co się działo z pozostałymi pieniędzmi, nie wiem - stwierdza.
Najbardziej zdumiało mnie, gdy z zestawienia składek do ZUS okazało się, że moja pensja jest wyższa, niż wynika z umowy - opowiada. I pokazuje zestawienia składek i wyciągi ze swojego konta bankowego. Wynika z nich, że nigdy na jego konto nie wpłynęła pensja w wysokości zgłoszonej do ZUS i urzędu podatkowego. - Kiedy zapytałem, co się stało z tymi pieniędzmi, usłyszałem: - Anie wiesz, co to jest frycowe?
Jak na oskarżenia odpowiada poseł Krupa? - Wszystko, co robi były dyrektor, jest motywowane zemstą z powodu utraty pracy - powiedział "Rzeczpospolitej".

