
Były opozycjonista i minister kultury za rządów SLD uważa, że nie pozbieramy się z tzw. dobrej zmiany, czyli rządów Prawa i Sprawiedliwości. Andrzej Celiński równo rozdziela jednak winę między polityków i społeczeństwo. Gorzko stwierdza, że Polska "ma problem ze sobą, chce brać i nie dawać", a takie działanie niesie marne rezultaty.
REKLAMA
"Więcej niż połowa Polaków łyka totalne brednie jako pożywną strawę. Utożsamia z polskością. (...) A pośród tej mniejszej połowy niemało takich, którzy ten zbiorowy obłęd mają za rzecz zrozumiałą, usprawiedliwioną, wytłumaczalną daleko bardziej niż postawa jego krytyków" – pisze na swoim blogu Andrzej Celiński.
Ma on pewność, że właśnie dlatego "dobra zmiana" jest zła i niweczy to, czego dokonała "Solidarność". Ludzie "bez skrupułów" zdeptali autorytety takie, jak Tadeusz Mazowiecki, Lech Wałęsa czy Władysław Bartoszewski.
Zdaniem szefa Partii Demokratycznej, przechodzimy obecnie kryzys wartości, a naszych kłopotów nie rozwiąże polityka "ciepłej wody" i konsumpcji ośmiorniczek. "Nie demokracja jest alternatywą łżedemokracji, ale jeszcze większa łżedemokracja" – komentuje Celiński. – "Dlatego nie pozbieramy się z tej dobrej zmiany. Polska chce pozostać przaśna, kwaśna i paździerzowa. To nie może dobrze się skończyć" – dodaje.
Andrzej Celiński ocenia nas jako naród we mgle, który szuka swoich liderów po omacku, dlatego zostaje mu cieszyć się tym, co ma. Czyli? "Statusem politycznej, materialnej i kulturowej peryferii Europy" – ocenia polityk. "Po wyborach 2015 roku i po kolejnych dwóch, trzech latach dobrej zmiany nie będzie czego zbierać po naszych marzeniach z pierwszej „Solidarności” i dwóch pierwszych dekad prawdziwej niepodległości" – kwituje.
Wcześniej polityk ostro krytykował SLD i PO, pisząc: "ch*j z nimi, oni ciągle myślą o pieniądzach". Uderzał też w Nowoczesną - Ryszarda Petru ochrzcił "ruskim liberałem".
źródło: celinski.blog.polityka.pl
