Ukradła biżuterię, teraz twierdzi, że sprawę rozdmuchano.
Ukradła biżuterię, teraz twierdzi, że sprawę rozdmuchano. Fot. Screen / wideo.natemat.pl

Olga O. ukradła pierścionki o wartości 50 tys. złotych. Znana z serialu "Ojciec Mateusz" mierzy się dziś z poważnymi zarzutami. Aktorce grozi do 5 lat pozbawienia wolności. Mimo to uważa, że sprawę "bezpodstawnie rozdmuchano".

REKLAMA

"Przedstawiane zdarzenia na temat sytuacji z moim udziałem, która miała miejsce kilka miesięcy temu w klubie fitness, są mocno przerysowane i ich wydźwięk jest daleki od rzeczywistości" – pisze w przesłanym do redakcji TVN Warszawa oświadczeniu. Trochę inaczej patrzy na to wymiar sprawiedliwości. Kobieta może trafić za kratki, bo przywłaszczyła biżuterię wartą 50 tys. zł.

Przypomnijmy, Olga O. podeszła do parapetu, wzięła pierścionki, a następnie schowała je do torby. Teraz swoje łupy określa przymiotnikiem "bezwartościowe". Tłumaczy, że wyglądały "jak świecidełka z supermarketu". Informacje podane przez media uważa natomiast za "nieuprawnioną manipulację". "Nie znam i nie widziałam właścicielki tej biżuterii" – wyjaśnia. Faktem jest, że o znalezisku nikogo nie poinformowała.

Kilka miesięcy później do aktorki zgłosili się mundurowi. "Po wyjaśnieniu mi o co chodzi, przypomniałam sobie sprawę i od razu potwierdziłam, że rzeczy te znajdują się u mnie w domu i niezwłocznie je oddałam" – relacjonuje.Obecne kłopoty Olgi O. wynikają z roztargnienia i lekkomyślności. "Pragnę przeprosić wszystkie osoby, które naraziłam na przykrość swoim zachowaniem" – dodaje. Zapowiedziała też, że będzie chronić swoje dobre imię. Na razie sądzi, że została oczerniona.