
– Więcej pewności siebie, więcej poczucia podmiotowości, równoprawności. To się przyda wam i waszym dzieciom – takie przesłanie dla uczestników antyrządowej demonstracji w Warszawie miał Jarosław Kaczyński. W ten sposób skomentował marsz opozycji i KOD na czacie z internautami.
REKLAMA
Prezes polubił internet?
– Wiadomo, kto ma przewagę w Internecie i kto się nim posługuje. Tą grupą najłatwiej manipulować, sugerować na kogo ma zagłosować – mówił Jarosław Kaczyński o polskich internautach jeszcze kilka lat temu. Prezes Prawa i Sprawiedliwości o użytkownikach sieci mówił wtedy jako o "młodych ludziach siedzących przed komputerem, oglądających filmiki, pornografię, pociągających z butelki z piwem".
– Wiadomo, kto ma przewagę w Internecie i kto się nim posługuje. Tą grupą najłatwiej manipulować, sugerować na kogo ma zagłosować – mówił Jarosław Kaczyński o polskich internautach jeszcze kilka lat temu. Prezes Prawa i Sprawiedliwości o użytkownikach sieci mówił wtedy jako o "młodych ludziach siedzących przed komputerem, oglądających filmiki, pornografię, pociągających z butelki z piwem".
Coś się jednak w opinii Jarosława Kaczyńskiego musiało zmienić, bo w sobotę postanowił on wziąć udział w czacie, na którym odpowiadał na pytania internautów. A zostały one dobrane tak, by lider PiS miał okazję do zabrania głosu w najważniejszych kwestiach.
Czat na poważnie
Prezes PiS czatował między innymi o swojej wizji nowej konstytucji. – Na pewno trzeba wybrać. W tym momencie system kanclerski, jako poddany większej kontroli, byłby lepszy, ponieważ, co pokazały ostatnie dwie kadencje, mamy w Polsce tendencję do niszczenia mechanizmów kontroli – stwierdził. I dodał, że "ostateczna decyzja powinna należeć do społeczeństwa", które ma dostać okazję wypowiedzenia się w referendum.
Prezes PiS czatował między innymi o swojej wizji nowej konstytucji. – Na pewno trzeba wybrać. W tym momencie system kanclerski, jako poddany większej kontroli, byłby lepszy, ponieważ, co pokazały ostatnie dwie kadencje, mamy w Polsce tendencję do niszczenia mechanizmów kontroli – stwierdził. I dodał, że "ostateczna decyzja powinna należeć do społeczeństwa", które ma dostać okazję wypowiedzenia się w referendum.
Gdy 200 tys. Polaków na ulicach Warszawy demonstrowało przeciwko odwrotowi Polski od Zachodu, Jarosław Kaczyński na spotkaniu z internautami mówił o tym, jak widzi swoje państwo w Europie. Stwierdził on, że "mimo wielu groźnych zjawisk" nie ocenia Unii Europejskiej "aż tak krytycznie". Prezes PiS nie ukrywał jednak, że zamierza dążyć do osłabienia relacji Warszawy z Brukselą. – Będziemy bronić polskiej suwerenności, by Polska w wielu sprawach, w tym dotyczących wartości, była "oddzielna"– zapowiedział.
Najważniejszy obecnie polityk w Polsce stanowczo sprzeciwił się również współpracy z UE w sprawie rozwiązania kryzysu migracyjnego. – Po ostatnich wydarzeniach związanych z aktami terroru nie będziemy przyjmować uchodźców, bo nie ma mechanizmu, który by zapewnił bezpieczeństwo. To jest stanowisko pani premier i całego PiS – oznajmił.
Protesty "niewielkim zmartwieniem"
Co ciekawe, Jarosław Kaczyński płynnie temat rzekomego zagrożenia ze strony uchodźców powiązał z protestami prodemokratycznej opozycji. – To ci którzy dzisiaj maszerują chcą, żeby polskie życie było zakłócone – mówił o zwolennikach przyjęcia w Polsce uciekinierów z Bliskiego Wschodu i Afryki.
Co ciekawe, Jarosław Kaczyński płynnie temat rzekomego zagrożenia ze strony uchodźców powiązał z protestami prodemokratycznej opozycji. – To ci którzy dzisiaj maszerują chcą, żeby polskie życie było zakłócone – mówił o zwolennikach przyjęcia w Polsce uciekinierów z Bliskiego Wschodu i Afryki.
Samym gigantycznym protestem przeciwko jego rządom prezes PiS się jednak zbytnio nie przejął. – Nie jest to wielkie zmartwienie. Protesty to wynik niezadowolenia z efektu wyborów – stwierdził w rozmowie z internautami.
Napisz do autora: jakub.noch@natemat.pl
