
Holly Brockwell, brytyjska dziennikarka, w wieku 26 lat postanowiła, że nie chce mieć dzieci. Z pełną świadomością zdecydowała się na zabieg sterylizacji, którego... jej odmówiono. Usłyszała, że jest za młoda i na pewno jeszcze zmieni zdanie. Nie zmieniła i dziś jest wreszcie wolna.
REKLAMA
Przez 4 lata dowiedziała się m.in., że jest samolubna i niezdolna do kochania, nieświadoma siebie i własnych, na pewno skrywanych potrzeb. "Rozumiałam obawy lekarzy i innych, ale odebrali mi prawo o decydowaniu o sobie" – pisze w felietonie dla "Daily Mail". Musiała zderzyć się z przekonaniem, że kobiece ciało i macica są własnością publiczną, a potem się temu sprzeciwić.
"Dlaczego kobieta jest dość dojrzała, by mieć dzieci w wieku 26 lat, ale mając 26 lat, nie jest dojrzała, do podjęcia decyzji, że ich nie chce?"– zastanawia się Holly. Walcząc ze służbą zdrowia, powołała się m.in. na argument finansowy. Sterylizacja jest tańszy niż antykoncepcja, a tym bardziej zabieg in vitro. Jedyną barierą dla dziewczyny okazały się społeczne oczekiwania, których nie chciała spełnić.
Holly podkreśla, że choć nie czuje potrzeby bycia matką, to świetnie sprawdza się w roli cioci. "Szaleję na punkcie swoich siostrzenic i tyle mi wystarczy. Wielu ludzi nie jest w stanie tego zaakceptować" – ocenia 30-latka. Teraz czuje się najszczęśliwszą osobą pod słońcem.
Wierzy, że w jakiś sposób zainspiruje kobiety do bycia sobą i podjęcia podobnej decyzji. Łatwo nie będzie – rodziny, lekarze i przyjaciele rzadko z powagą traktują deklarację: Nie chcę mieć dzieci. "Dopóki wszyscy nie zrozumieją, że nie każda kobieta urodziła się by zostać matką, będzie o co walczyć" – kwituje Brockwell.
źródło: goodtoknow.com
