Google Home to najważniejsza nowość z dorocznej konferencji Google I/O.
Google Home to najważniejsza nowość z dorocznej konferencji Google I/O. Fot. Google

Google I/O to doroczna konferencja jednej najważniejszych firm technologicznych na świecie. Całość byłaby rozczarowująca, gdyby nie Google Home – urządzenie, które ma się stać domowym asystentem na miarę filmów o przyszłości.

REKLAMA
Gdyby nie Google Home najnowszym elementem dorocznej konferencji I/O byłby amfiteatr, w którym po raz pierwszy odbyło się wydarzenie. Jednak domowy asystent przywołuje na myśl futurystyczne filmy, których bohaterowie po prostu wypowiadają pytania czy polecenia, a urządzenie je wykonuje.
Taki ma być Google Home, który zgodnie z zapowiedziami ma nie tylko dostarczać informacji, ale też załatwiać sprawy, takie jak rezerwacja biletów czy miejsca w restauracji albo zamówienie zakupów w sklepie. A wszystko dzięki urządzeniom z wbudowanym mikrofonem i głośnikiem, które będzie ustawiało się w poszczególnych pokojach.
Ale poza tym dla zwykłego użytkownika (a nie programisty) konferencja była dość rozczarowująca. Bo czy za nowość można uznać komunikator, który pozwala rysować na zdjęciach albo powiększać tekst, który wysyłamy (to w aplikacji Allo). Poza przyspieszeniem i poprawą jakość trudno dostrzec coś nowego w komunikatorze wideo o nazwie Duo. No, może poza tym, że obraz z kamery naszego rozmówcy wyświetla nam się na ekranie już przed odebraniem rozmowy.
Poza tym nowy, szybszy Android (tu ciekawą innowacją jest możliwość korzystania z aplikacji bez ich instalowania), zapowiedź prac nad rozwojem wirtualnej rzeczywistości czy dalsze podnoszenie bezpieczeństwa, wydajności i szybkości. Oczywiście szlifowanie produktów jest ważne, ale poza Google Home na I/O zabrakło momentów, w których widz robił "wow".

Napisz do autora: kamil.sikora@natemat.pl