Chwile grozy na katowickim lotnisku. Pracownik zażartował, że wrzucił metalową rurkę do silnika samolotu.
Chwile grozy na katowickim lotnisku. Pracownik zażartował, że wrzucił metalową rurkę do silnika samolotu. Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta

27-letni Adrian postawił na nogi katowickie lotnisko. Wystarczył jeden wpis o treści: metalowa rurka w silniku. Dzisiaj żartownisiowi grozi do 8 lat pozbawienia wolności i kara finansowa.

REKLAMA
"To uczucie, gdy do silnika A320 wrzuciłeś dla żartów małą metalową rurkę do regulacji wysokości schodów" – pochwalił się w serwisie wykop.pl pracownik lotniska. "Zobaczymy na #flightradar24, czy łopatki poradzą sobie z rurką tak jak przemielają ptaszki" – dodał. Dalej można było przeczytać, że wszystko mu jedno, czy na pokładzie znajdują się pasażerowie. Powód? "Jestem socjopatą" – dowiedzieli się internauci.
Wpis przykuł uwagę służb, które natychmiast zajęły się sprawą. Cezary Orzech z portu lotniczego w Katowicach uspokoił, że żadnej rurki nie znaleziono. – Nikomu się nic nie stało – mówił w rozmowie z TVN24. Nagrania z monitoringu pokazywały jednak, że 27-latek rzeczywiście kręcił się przy silnikach. Teraz na pewno nie jest mu do śmiechu - został zwolniony, stanie też przed sądem, być może sporo jeszcze zapłaci. „Przed zgłoszeniem mogłeś, nadgorliwy baranie, sprawdzić mój profil, gdzie pisałem o swojej pracy, jak zależy mi na robocie na lotnisku. K…a mać. Zrobili ze mnie terrorystę” – skwitował sprawę.
źródło: fakty.tvn24.pl