
Stosunek ekipy rządzącej oraz prezydenta Andrzeja Dudy do odbywających się co jakiś czas w Polsce antyrządowych manifestacji pod szyldem Komitetu Obrony Demokracji jest powszechnie znany. Dziwi jednak fakt, że zanim Duda objął urząd głowy państwa, krytykował poprzednią władzę za... nazywanie uczestników ulicznych demonstracji "podpalaczami Polski".
REKLAMA
– W Polsce jeśli ktoś chce demonstrować na ulicy zgodnie z konstytucją, gdzie jest prawo zgromadzeń przewidziane jako jedno z podstawowych praw politycznych i obywatelskich, to się go nazywa "podpalaczem Polski", to się go nazywa "awanturnikiem" – mówił Duda zanim jeszcze został prezydentem. Krytykował poprzednią władzę za hołdowanie rzekomo panującym w kraju niskim standardom.
protesty na ulicach to element wojny hybrydowej Kremla czy jakoś tak. Prezydent Który Gapił Się na Kozy... pic.twitter.com/KcbrLlY9cK
— M.R.Nowosielski (@MrNowosielski) 30 maja 2016
Jeszcze niedawno prezydent w niepochlebnych słowach wyrażał się nie tylko o opozycji politycznej, ale i uczestnikach protestów organizowanych przez KOD.
– Chcę jasno powiedzieć: spokojnie, będę realizował swoje. Nie zniechęci mnie do tego żaden krzyk, żadne kalumnie rzucane przez ludzi, którzy zostali w ostatnim czasie odstawieni od stołków, które zajmowali przez lata. (...) Czasem z przykrością patrzę, kiedy wielu przyzwoitych ludzi daje się uwieść propagandzie – mówił trzy miesiące temu Duda. Zarzucał też, że mówi się o konieczności obrony demokracji, choć nie ma żadnych ograniczeń w demonstrowaniu.
