
Każdy kierowca prędzej czy później trafi na buraka. Czyli kogo? Kierowcę o mentalności pseudokibica, dresiarza lub jarmarcznego cwaniaka. Są dwa sposoby na poradzenie sobie z nimi. Pierwszy, to zamknąć szybę i spokojnie przeczekać, niczym DiCaprio podczas ataku niedźwiedzia w "Zjawie". Ale jest też lepszy sposób. Na każdego takiego misia znajdzie się większy miś...
REKLAMA
Najnowszy przykład buraczanego kierowcy od kilku dni rozchodzi się po sieci. Pisałem o nim wczoraj i od wczoraj mam z nim problem. Nie chodzi nawet o samo wideo, tylko o jego tytuł. Autor tego nagrania (niezależnie, czy to była ustawka, czy nie) spłaszczył problem do zachowania buraków w Warszawie. To pójście na łatwiznę.
– Protestuję, przeciwko nazywaniu tego problemem warszawiaków – mówi naTemat Filip Chajzer. Dziennikarz jest wielkim przeciwnikiem demonizowania Warszawy jako miasta buraków, chamstwa i powszechnego zła. – Tak wcale nie jest – mówi Chajzer. Zdaniem dziennikarza, w pozostałych częściach kraju jest tak samo albo wręcz dużo gorzej. Podobne zdanie ma wielu internautów, którzy nie godzą się na takie stawianie sprawy.
Pokażmy tych gwiazdorów
O to, czy twarze agresywnych i chamskich kierowców należy pokazywać publicznie zapytałem Filipa Chajzera. Dlaczego właśnie jego? Bo kilka tygodni temu wypowiedział on walkę hejterom internetowym i pokazał wiadomości, które dostał od internautów – z imieniem i nazwiskiem. Efekt? Błyskawiczne przeprosiny i wstyd oraz błagania o zdjęcie wpisu. Dlaczego z kierowcami nie robić tak samo? O, choćby z takimi:
O to, czy twarze agresywnych i chamskich kierowców należy pokazywać publicznie zapytałem Filipa Chajzera. Dlaczego właśnie jego? Bo kilka tygodni temu wypowiedział on walkę hejterom internetowym i pokazał wiadomości, które dostał od internautów – z imieniem i nazwiskiem. Efekt? Błyskawiczne przeprosiny i wstyd oraz błagania o zdjęcie wpisu. Dlaczego z kierowcami nie robić tak samo? O, choćby z takimi:
Zdaniem Chajzera, papierkiem lakmusowym tego, co się dzieje na drogach, jest stosunek kierowców aut do motocyklistów. – W tym sezonie znowu zacząłem jeździć i szczerze powiem, że w Warszawie mamy już system obserwowania drogi i patrzenia w lusterka na poziomie zachodniej Europy. Jedyna grupa kierowców, którzy nie ustępują motocyklom i nie zjeżdżają to taksówkarze, ale ich chyba nigdy nie zmienimy – mówi. Jedyne, co może ich zmienić, to chyba Uber...
Chamstwo jest wszędzie. Spotykamy je w sklepie, ale można też trafić na chama w muzeum narodowym. Jesteśmy tymi samymi ludźmi, choć w rożnych miejscach i sytuacjach życiowych. Samochód daje nam poczucie zbroi, przez co jesteśmy w nim odważniejsi.
Filmik, który od kilku dni krąży po internecie nie wzbudza w Chajzerze większych emocji. – Cwaniak trafił po prostu na cwaniaka – mówi niewzruszony. – To nie jest tak, że jechał sobie dziadek czy matka z dzieckiem i wyskoczył na nich dresiarzy – dodaje. Ale ten film jest tylko jednym z setek, które pokazują buraków na drogach.
Bulwersującym przykładem jest ten, zarejestrowany przez kamerkę na warszawskiej Saskiej Kępie. Kierowca, który nie ustąpił rodzicom z wózkiem na przejściu dla pieszych, wybiegł z auta, groził przechodniom pałką i odepchnął kobietę. Dzięki nagraniu udało się ustalić, że to urzędnik z miejskiego ratusza.
– Był naczelnikiem jednego z wydziałów. Po zdarzeniu odebrano mu tę funkcję i obecnie jest zatrudniony jako starszy specjalista – mówił portalowi TVN Warszawa Bartosz Milczarczyk, rzecznik ratusza. Tym razem, większym misiem okazał się przełożony. Ale może nim być też policjant lub... internet.
– Jeśli rzeczywiście są to sytuacje, które zagrażają życiu i zdrowiu, a to nagranie z kamery służy jako dowód, że dany człowiek zachował się w określony sposób, to należy mu się za to kara. Należy udostępniać i upubliczniać jego wizerunek. Ale czy wymiana zdań na zasadzie "ty buraku", czy "ty "cwaniaku" wnosi cokolwiek? Moim zdaniem nie – mówi naTemat Filip Chajzer.
Jeśli jednak mamy do czynienia z prawdziwym burakiem za kierownicą, który jest agresywny i sprawia zagrożenie na drodze, nie musimy ograniczać się do publikacji jego wizerunku na YouTube. Nagranie wraz opisem sytuacji możemy możemy przesłać na adres komend wojewódzkich policji, których adresy znaleźć można w tym miejscu.
Prośba tylko o jedno. Nie piszmy o warszawiakach, poznaniakach czy mieszkańcach Pcimia. Buractwo to choroba mentalna o zasięgu ogólnopolskim i to właśnie zachowania a nie miasta należy piętnować.
Napisz do autora: krzysztof.majak@natemat.pl
