
U Demokratów już wszystko jasne – Hillary Clinton zapewniła sobie wystarczającą liczbę delegatów w prawyborach i to ona zostanie kandydatką partii w listopadowych wyborach prezydenckich. Wątpliwości nie ma też prezydent Obama, który zadzwonił do Clinton z gratulacjami, a do jej konkurenta Bernie'go Sandersa z podziękowaniem za kampanię.
REKLAMA
Kampania prawyborcza u Demokratów była bardziej zacięta niż u Republikanów. Choć było mniej pretendentów do nominacji, znacznie najsilniejsza dwójka toczyła bardziej wyrównaną walkę. I o ile Donald Trump już od kilku tygodni jest jedynym kandydatem swojej partii, Hillary Clinton dopiero ostatniej nocy zapewniła sobie wystarczającą liczbę delegatów, by móc powiedzieć, że to ona będzie kandydatką w wyborach prezydenckich.
Jej konkurent Bernie Sanders zapowiadał, że będzie walczył do końca, aż do konwencji wyborczej, na której delegaci oficjalnie nominują kandydata. Jednak te zamiary uciął Barack Obama, który zadzwonił do Hillary Clinton z gratulacjami, a do Sandersa z podziękowaniami za kampanię.
Clinton, która ma ambicję zostać pierwszą kobietą-prezydentem w historii USA, już przeszła do historii. Jest pierwszą kobietą, która została nominatką jednej z dwóch głównych amerykańskich partii.
Napisz do autora: kamil.sikora@natemat.pl
