
I raz, i dwa! Super, dajesz radę! Jeszcze 10! - wysportowana trenerka wygina się na ekranie komputera, ale ty, zamiast robić n-tą serię brzuszków, z głupim wyrazem na twarzy siedzisz tylko na macie, którą wczoraj, specjalnie na tę okazję przytargałeś ze sklepu. Na nogach – oczywiście nowe sportowe buty, bo jak ćwiczyć to na całego! Szkoda tylko, że kosztowały tyle co trzy miesięczne karnety do fitness klubu... Z drugiej strony, bądźmy szczerzy, ile tych podejść do fitnessu już było?
REKLAMA
Gdyby tylko można było schudnąć od samego chcenia i kupowania kolejnych sportowych akcesoriów... Niestety, sklepowa kilometrówka raczej nie zrównoważy nadmiernej ilości przyjmowanych kalorii, nie mówiąc już o spustoszeniu, jakie tego typu wycieczki sieją na twoim koncie. Owszem, można ćwiczyć samemu w domu – ponoć są tacy, których obecność wirtualnego trenera motywuje wystarczająco. Jeśli pech chciał, że nie zaliczasz się ani do tej wąskiej grupy, ani tym bardziej do tej, która dysponuje nieograniczonymi funduszami, twoim wybawieniem mogą okazać się siłownie terenowe.
O przewadze ćwiczenia na świeżym powietrzu, zamiast w dusznej sali treningowej, nikogo nie trzeba przekonywać. Główną zaletą siłowni terenowych jest ich ogólnodostępność – ćwiczysz kiedy chcesz, ile chcesz i, co najważniejsze, za darmo. Jeśli chodzi o czynnik motywujący, w terenowej siłowni nigdy nie będziesz ćwiczył sam. W przeciwieństwie jednak do tej pod dachem, jeśli widok atlety, wyciskającego pięć razy więcej niż ty, i to jedną ręką, za bardzo cię deprymuje, możesz odejść na tyle daleko, aby w ogóle go nie widzieć (i znaleźć „partnera” bardziej na twoim poziomie, na początek, powiedzmy, nieco bardziej wysportowaną starszą panią).
Terenowa siłownia to twoja najlepsza szansa na regularne ćwiczenia jeszcze z jednego powodu – możesz udawać, że... wcale nie zamierzasz ćwiczysz. Robienie czegoś, bo „należy” jest, jak pokazuje doświadczenie, bardzo słabym motywatorem. Co innego, jeśli wcale nie idziesz na siłownię, tylko na spacer. A w parku - o popatrz, co za szczęśliwy zbieg okoliczności – urządzenia do ćwiczeń. Mały fortel – duża różnica w obwodzie pasa.
Siłowni terenowych przybywa, więc istnieje spore prawdopodobieństwo, że jedna z nich już znajduje się gdzieś w twojej okolicy. Jeśli nie – masz szansę przyczynić się do jej budowy. W ramach akcji „Nestlé porusza Polskę”, powstanie 16 takich obiektów – po jednym w każdym województwie. O tym, gdzie dokładnie zostaną zlokalizowane, zdecyduje głosowanie.
– W Nestlé kierujemy się przekonaniem, że oprócz nieustannego rozwoju biznesowego firma powinna także dbać o społeczność, w której funkcjonuje. Dlatego też z okazji naszego 150-lecia zdecydowaliśmy się na zorganizowanie konkursu dla gmin, w ramach którego docelowo pomożemy ich mieszkańcom dbać o swoją kondycję fizyczną. W tej akcji bardzo ważna będzie aktywizacja małych społeczności, gdyż to od nich i od ilości oddanych głosów zależeć będzie czy w wybranej lokalizacji powstanie siłownia – mówi Blanka Mellova z Nestlé.
O zaletach siłowni terenowych świadczy nie tylko nasz entuzjazm – inicjatywę chwalą również specjaliści, między innymi panczenista Zbigniew Bródka. Mistrz olimpijski z Soczi został ambasadorem akcji „Nestlé porusza Polskę”.
– Kiedy zostałem łyżwiarzem, do najbliższego sztucznego lodowiska w Łodzi miałem 41 km, a do toru łyżwiarskiego dwa razy więcej. Potrzeba dużo wytrwałości i samozaparcia, aby trenować na tak oddalonych obiektach sportowych. Właśnie z tego powodu popieram budowanie ogólnodostępnej infrastruktury sportowej. Cieszę się, że Polacy chcą ćwiczyć i że znajdują się podmioty takie jak Nestlé, które chcą wspierać ludzi w całym kraju w codziennej aktywności fizycznej. Siłownie terenowe to w ogóle jest bardzo fajna inwestycja, gdyż można z niej korzystać bez względu na stopień wytrenowania i bez opłat – powiedział Zbigniew Bródka.
Głosowanie w ramach akcji „Nestlé porusza Polskę” trwa do 6 lipca.
Artykuł powstał we współpracy z Nestlé.
