Co musi zrobić Nowoczesna, by pokonać PiS? Być jak PiS.
Co musi zrobić Nowoczesna, by pokonać PiS? Być jak PiS. Fot. S.Kamiński/AG

Prawo i Sprawiedliwość ma bezwzględną większość, przez co opozycja nie ma szans na przeforsowanie swoich pomysłów w Sejmie. Ale to nie jest wymówka dla opozycji. Tymczasem Paweł Rabiej, jeden z najważniejszych ludzi w Nowoczesnej przekonuje, że dzisiaj nikt od nich nie oczekuje planów na rządzenie i projektów ustaw. Ale by wygrać wybory nie wystarczy usiąść i czekać.

REKLAMA
Prawo i Sprawiedliwość rządzi i będzie rządziło. Nie zmienią tego nawoływania Ryszarda Petru do wcześniejszych wyborów. Jest wręcz odwrotnie, kolejne sondaże utwierdzają Jarosława Kaczyńskiego, że idzie w dobrym kierunku.
Zadyszka Nowoczesnej
Z kolei opozycja ma się o co martwić. O ile jeszcze Platforma mozolnie odbudowuje poparcie, o tyle liderzy Nowoczesnej mają się o co martwić. Najpierw była chwilowa euforia i dobre wykorzystanie awantury o Trybunał. Na tej fali Nowoczesna dobiła do grubo ponad 20 procent poparcia. Ryszard Petru próbował wtedy kreować rzeczywistość i nazwał się "liderem opozycji".
Dzisiaj spokorniał, mówi o tym, że lidera opozycji wybiorą wyborcy. I słusznie, że spokorniał, bo jego Nowoczesna wraca do poziomu z wyborów. Zapewne więc ma jakiś plan na odzyskanie poparcia, na pokazanie się jako alternatywa dla PiS. Wydawało się, że jest nim program nakreślony przez Petru 6 marca. W rozmowie z naTemat tak tłumaczył potrzebę przedstawienia takiej wizji zaledwie pół roku po wyborach, a więc 3,5 roku przed kolejnymi.
Czcze gadanie
Ryszard Petru
ekonomista

Ludzie muszą wiedzieć, że jest alternatywa. Nam nie chodzi tylko o to, żeby zatrzymać zło, nie chodzi o to, żeby posprzątać po PiS – po tym trzeba będzie iść dalej. Dlatego pokażemy nowe rozwiązania, bo nikt nie chce wracać do “ciepłej wody w kranie”. Powrót do tego, co było pół roku temu nie jest wyjściem, prawda? Czytaj więcej

Ale z przedstawionego planu absolutnie nic nie wynikało. Nowoczesna skupiła się na budowaniu struktur i organizacji kolejnych demonstracji ulicznych. Tak, jakby nie zauważyła, że ten temat już wygasł. Oczywiście nadal trzeba pilnować sprawy Trybunału Konstytucyjnego, próbować wywierać na PiS presję, ale do zainteresowania wyborców potrzeba już innego tematu.
Pochwała lenistwa
Co na to Nowoczesna? Jeśli ostatni wywiad Pawła Rabieja, koordynatora prac programowych partii, jest oficjalnym stanowiskiem partii, to odpowiedź brzmi: "NIC". – Jerzy Hausner powiedział nam bardzo mądrze, że nikt nie oczekuje od nas „planu Petru”, ponieważ plan powinien przedstawić ktoś, kto wygrywa wybory – mówi "Kulturze Liberalnej".
Dalej przekonuje, że "ludzie oczekują od opozycji, że pokaże minusy obecnego rządu i że z czasem odsunie go od władzy. A plany robi się wówczas, gdy już zdobędzie się władzę". Słabo? To jeszcze: "mamy świadomość, że nie jesteśmy w stanie wygrać praktycznie żadnej ustawy. Nie chcemy więc tracić zbyt wiele energii na projekty, które i tak przepadną".
Plan: czekać
Partia, której lider chce wyrwać Polskę z rąk Jarosława Kaczyńskiego, w przedterminowej kampanii wyborczej wywiesza białą flagę. Z wypowiedzi Pawła Rabieja wynika, że Nowoczesna po prostu chce usiąść i czekać, aż PiS tak bardzo się skompromituje, że wyborcy oddadzą władzę im. To może skończyć się w jeden sposób:
logo
Nawet zakładając, że PiS samo się skompromituje, nie wystarczy czekanie. Budowanie struktur i słuchanie obywateli, o którym mówi Rabiej, to za mało. Trzeba też coś zaproponować. PiS nie tylko jeździło po kraju (przez ostatnie lata czołówka partii odwiedziła wszystkie powiaty) by słuchać, ale też by mówić, co będzie po upadku koalicji PO-PSL.
W cieniu Jarosława
Tymczasem opozycja nie wykazuje nawet cząstki tematotwórczej aktywności Jarosława Kaczyńskiego, który co chwila elektryzuje opinię publiczną – a to zapowiedzią nowej konstytucji, a to wielkim planem gospodarczym, a to nową wizją polityki zagranicznej. Tak, jak robił to za IV RP. Wtedy w dwa lata wyborcy się tym zmęczyli, ale jeszcze bardziej zmęczyli się siedmioma latami, w których jedyną ideą była ciepła woda w kranie.
Teraz PiS zadbało o to, by wyborcy byli bardziej cierpliwi. Dopóki program 500+ będzie działał i będą na niego pieniądze, opozycji trudno będzie odciągnąć wyborców PiS. Bo skoro wreszcie portfele nie świecą pustkami, to po co coś zmieniać? W starciu z takim argumentem narzekania na upolitycznienie państwowych spółek czy mediów publicznych nie mają absolutnie żadnego znaczenia.
Co zrobić?
Tymczasem najpierw Ryszard Petru przedstawia wizję dla Polski, a później jego prawa ręka mówi, że do wyborów Nowoczesna nie zamierza przedstawiać żadnego planu. To szczególnie szokujące, że Nowoczesna chciała być merytoryczną opozycją, inną niż partie skupione na medialnych przepychankach o mało istotne sprawy.
Co powinien zrobić Ryszard Petru i jego ludzie? Wziąć się do ostrej pracy legislacyjnej i zacząć przesyłać do laski marszałkowskiej projekty ustaw. Przede wszystkim dotyczące tych grup, o których Prawo i Sprawiedliwość zapomina, skupione na realizacji programu socjalnego.
Do pracy!
Chociażby drobnych przedsiębiorców. Nowoczesna może stać się ich adwokatem. Tak, jak Platforma na początku istnienia. Dzisiaj w tej grupie partia Grzegorza Schetyny nie ma czego szukać, bo przez osiem lat rządów wielokrotnie podpadła właścicielom małych firm. Tę lukę może zapełnić właśnie Petru.
Szczególnie, że PiS na razie nie jest w stanie pokazać drobnym przedsiębiorcom konkretnych rozwiązań. Plan Morawieckiego to na razie zbiór ogólników zawartych na slajdach prezentacji. Ale w końcu to się zmieni. Jeśli Nowoczesna zdąży zdobyć sympatię samozatrudnionych i właścicieli niedużych firm, to może być jej żelazny elektorat i podstawa do poszerzania poparcia.
Być jak PiS
Tymczasem wśród priorytetów legislacyjnych Nowoczesnej Paweł Rabiej wymienia inicjatywę przeciw mowie nienawiści. To bardzo szczytne i potrzebne, ale prawie nikogo to nie obchodzi. W hierarchii problemów nawet najbardziej wrażliwych ludzi to trzeciorzędna sprawa.
Jasne, warto zajmować się rzeczami ważnymi dla niedużych grup społecznych. Ale nie można pozwolić, by to były jedyne inicjatywy i by zniekształciły obraz aktywności partii. Przez osiem lat w opozycji PiS mozolnie składało projekty ustaw przygotowane dla konkretnych grup interesów. Oczywiście PiS miało łatwiej, bo Nowoczesna to dzisiaj zaledwie 30 posłów, ale jak przekonuje Petru dzisiaj ustawy pisze się na zewnątrz, zlecając to ekspertom.
Dzięki tej aktywności politycy PiS mogli w kampanii wyborczej powiedzieć: "walczyliśmy o was, ale PO nie pozwoliła spełnić waszych postulatów. Trzeba odsunąć PO od władzy". To mozolne, czasami pozornie bezsensowne, ale tylko tak można ciułać kolejne głosy. Taki długi marsz, choć męczący, w końcu się opłaci. Na razie jednak nie widać w Nowoczesnej woli do takiego wysiłku.

Napisz do autora: kamil.sikora@natemat.pl