
Dorothy “Dot” Lee i Trouper to para, w której jedno nie może żyć bez drugiego. Razem mieszkają, wspólnie też pracują nad tym, by świat był lepszy dla żyjących w dziczy zwierząt. Na tle innych przyrodników duet ten wyróżnia jednak fakt, że tworzą go 71-letnia kobieta i kilkuletni... szop.
REKLAMA
Jak zaczęła się ta niezwykła znajomość? Jako licencjonowana ratowniczka dzikich zwierząt Lee specjalizowała się w opiece nad zranionymi lub porzuconymi wiewiórkami. W 2001 przyjaciółka wezwała ją w sprawie skatowanego kijem golfowym szopa. Emerytowana nauczycielka zabrała wówczas 9-tygodniowego futrzaka do domu i choć troskliwie się nim opiekowała, była przekonana, że czeka go eutanazja. Jej mały pacjent wykazał się jednak ogromną wolą życia i wbrew wszelkim prognozom wydobrzał.
Dzisiaj Trouper, bo takie imię nadała mu jego właścicielka, jest ambasadorem zwierząt w miejscowości Fort Myers na Florydzie. Dorothy Lee, mieszkanka Karoliny Północnej, przeprowadziła się tam, ponieważ prawo jej ojczystego stanu stanowiło, że w przeciągu 6 miesięcy Trouper ma albo zostać wypuszczony na wolność albo poddany eutanazji. Ponieważ każda z opcji oznaczała dla niewidomego zwierzaka pewną śmierć, Lee zmieniła miejsce zamieszkania, mając na względzie dobro małego przyjaciela.
Obecnie Lee wraz z Trouperem w każdym tygodniu urządzają maraton po szkołach, bibliotekach i innych instytucjach użytku publicznego, aby uczyć dzieci, a także ich rodziców, poszanowania dla zwierząt.
Krzepiącą historią o cudownie ocalonym szopie przyrodniczka, którą z ukochanym pupilem łączą też problemy ze wzrokiem, dzieli się na dedykowanej mu stronie internetowej i profilu na Facebooku.
źródło: People
Partnerem cyklu "Minuta przy kawie" jest Nespresso
