
Krótki i pełen entuzjazmu komentarz na temat meczu Polska-Ukraina – właśnie takie wpisy (o nieco zmodyfikowanej treści) pojawiały się na naszych facebookowych tablicach. Ale są tacy, którzy idą pod prąd i na siłę starają udowodnić wyższość nieoglądających Euro nad tymi, którzy kibicują polskiej drużynie. "A ja nie oglądam Euro, ha!".
REKLAMA
Mamy cię! Nie musisz już na siłę hejtować fanów piłki i ogłaszać wszem i wobec swoją obojętność. Wbrew przekonaniu o własnej wyjątkowości, jest was wielu i taki wpis jest normalnym zjawiskiem w czasie Euro. Daruj więc sobie szydzenie z tych, którzy chcą się dobrze bawić i kibicować polskim piłkarzom. Rób swoje.
Uderzanie w tych, którzy oglądają Euro i lansują się, że są "ponad tym", przypomina mi komentarze pod większością artykułów w internecie. Gdy pisze się, dajmy na to, o Robercie Biedroniu, zawsze trafi się komentarz oburzonego czytelnika. "A kim jest Robert Biedroń?". Nieznanie znanych osób wydaje się autorom tych wpisów atrakcyjniejsze, niż wpisywanie się w ogólny nurt. Z Euro jest podobnie.
Niektóre hejty przybierają tak prostacką formę, że większość osób nie miałaby odwagi napisać ich nawet anonimowo. Na przykład: "Ja w zasadzie mam wyje*ane na całą piłkę nożną i większość sportu wyczynowego. A już cała ta narodowa histeria mnie śmieszy" – czytamy w dyskusji na forum.
"Tez mam wye*ane na wszelakie mecze Nie wiem czym sie tu ekscytowac? Pedalski sport - jakas gromada żelkow popierdzielajaca za pileczka. Wole czynnie cos robic - np. co drugi dzien biegam 11 km Ale fakt niech lepiej tak ludziska sie wyżywaja zamiast do siebie strzelac na wojnie". Czytaj więcej
Gdy na facebookowym profilu naTemat wstawiliśmy zdjęcie pustego miasta w czasie meczów polskiej reprezentacji, zapytaliśmy również czytelników, gdzie oni będą oglądać mecz. Na Facebooku pojawiły się takie odpowiedzi:
Niemal pod każdą informacją związaną z Euro 2016 znajdzie się ktoś, kto spróbuje obrzydzić innym kibicowanie. Musi jednak liczyć się z tym, że zostanie szybko spacyfikowany.
Niektórzy postanowili pójść dalej i lans na nieoglądanie Euro 2016 wykorzystali w biznesie. Właścicielka jednego z butików w Środzie Wielkopolskiej otworzyła sklep właśnie w czasie meczu Polska - Irlandia Północna. Panie mogły wypić darmową kawę, porozmawiać i zrobić zakupy w niższych cenach. Zainteresowanie? Przyszło 15 kobiet, ale jak czytamy radiomerkury.pl, właścicielka uznała ten wynik za sukces.
Zmagań polskiej reprezentacji nie oglądają również gwiazdy. "Lady Rozenek", jak zwykły nazywać celebrytkę portale plotkarskie, dostarczyła newsa, że przed Euro 2016 uciekła do Paryża. – Prawda jest taka, że tam nie widać tego Euro. Ja już chcę, żeby Euro się skończyło, bo to może mieć negatywny wpływ na wiele rodzin w Polsce – mówi.party.pl Małgorzata Rozenek.
O wiele dalej w swoich rozważaniach (chociaż nie do Paryża) poszedł swego czasu Michał Piróg. "Euro to wielkie g**no"! – mówił w 2012 roku. Ale trzeba oddać Pirógowi, że była to reakcja na informacje o mordowaniu zwierząt na Ukrainie.
– Euro 2012 jest tym wydarzeniem, które będę omijał szerokim łukiem, bo to dla mnie nie jest już piłka. To jest coś bardzo niefajnego. Dla piłki się morduje, więc tego nie pochlebiam – mówił celebryta.
W tym roku nie ma powodów do hejtowania Mistrzostw Europy w piłce nożnej, ale mimo to, wpisy atakujące to piłkarskie święto mają się świetnie. Dlatego apelujemy do wszystkich, którzy nie są zainteresowani piłką. Nie oglądajcie meczów, jeśli nie chcecie, ale pozwólcie innym cieszyć się z sukcesów naszych.