Botellon w wykonaniu "nie-hipsterów"
Botellon w wykonaniu "nie-hipsterów" fot. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Gazeta

Czego jeszcze trzeba mieszkańcom Warszawy? Rowerowych ścieżek, ukwieconych rabatek, wyremontowanych podwórek pomiędzy zabytkowymi kamienicami, a może kina letniego? Zazwyczaj takie propozycje padają wśród projektów budżetu partycypacyjnego. A tu nagle taka perełka.

REKLAMA
Maciej Jednoralski, pracownik informatycznego start-upu z Warszawy, zaproponował wydzielenie parków i skwerów, gdzie można by było swobodnie napić się piwa i prosecco. Swój projekt nazwał Botello, miał kosztowac 15 tys. złotych. Autor poprosił społeczność warszawiaków o poparcie. – Miło jest położyć się na kocyku w gorący, letni wieczór i wypić kieliszek prosecco - przekonywał.
Pomysłodawca tak uzasadnia projekt:
Botellon

Mieszkańcy Ursynowa są normalni i chcą normalności. Treść ustawy o wychowaniu w trzeźwości to przeżytek, pozostałość poprzedniego ustroju, który lubował się w zakazach. Należy zauważyć różnicę pomiędzy dwiema mamusiami sączącymi Karmi podczas spaceru po parku, parą pijącą wino na randce, a rozwydrzoną pijaną młodzieżą, czy kloszardami zaczepiającymi przechodniów. W tej chwili osoba spożywająca dowolny napój alkoholowy w miejscu publicznym, popełnia wykroczenie karane grzywną. Jej wysokość wynosi 100 zł. Jeśli nie zdążysz się napić na oczach policjanta grozi ci mandat od 50 do 500 PLN za "usiłowanie".

Piękne? Urzędnicy nie poznali się jednak na prawdziwych potrzebach mieszkańców stolicy. Zweryfikowali projekt negatywnie jako promujący picie alkoholu, a naruszający przepisy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi.
Niestety w kończącym się właśnie głosowaniu pozostaje nam wybierać pomiędzy karmnikiem dla ptaków, dodatkowymi latarniami na ulicach, spotkaniami kulturalnymi w bibliotekach i 2649 innymi szczytnymi celami.