
Generałowie szczujni - tak Madeusz Kijowski określa atakujących go polityków i dziennikarzy związanych z rządzącą grupą. W wywiadzie dla „Newsweeka” lider KOD odniósł się do zarzutów o niepłacenie alimentów, związkach z aferą w PZU oraz innymi próbami znalezienia na niego haka.
REKLAMA
– Są też internetowe trolle, boty, fejkowe konta stworzone wyłącznie po to, żeby po mnie jeździć - mówi w rozmowie z „Newsweekiem\” Mateusz Kijowski i komentuje przypuszczone na niego ataki.
– Kilka dni po tym, jak na Facebooku powstała grupa Komitetu Obrony Demokracji, mieliśmy spotkanie (…). I wtedy wszyscy powiedzieli, jaką mają historię i co im na pewno będą wyciągać. (…) Ja wtedy powiedziałem, że z całą pewnością za chwilę tematem będą moje alimenty i sprawy rodzinne - wspomina.
Jak tłumaczy w wywiadzie alimenty płaci regularnie. Odnosi się także do doniesień „Super Expressu”, zgodnie z którymi „zarabiał krocie, a alimentów nie płacił”.
– Na krótko przed rozstaniem z byłą żoną miałem tę nieźle płatną pracę w PZU, więc sąd ustalił wysokie alimenty. Potem pracę straciłem, a alimenty pozostały wysokie. Próbuje mi się wmawiać, że łamię prawo, że jestem alimenciarzem. To bzdura, płacę alimenty regularnie, nie kwalifikuję się do takiej definicji. A mimo to ciągle jestem atakowany przez generałów szczujni.
- mówi.
- mówi.
Kijowski komentuje także sprawę dziecięcej pornografii, która miała się znaleźć na jego komputerze. Rozmówca „Newsweeka” podejrzewa, że to użytkownik Antykomor, który informował o sprawie na Twitterze wynajął gimnazjalistów by włamali się na nieużywane od dawna konto mailowe i umieścili materiały pornograficzne.
- Nawet znana prawicowa blogerka Kataryna, która jeździ cały czas po KOD, się z tego wyśmiewała. Że wstyd coś takiego prymitywnego zrobić. A potem zostałem wezwany do prokuratury, która stwierdziła, że musi wszcząć postępowanie z urzędu, ponieważ jestem osobą poszkodowaną, włamano mi się do komputera - mówi Kijowski.
źródło: Newsweek
