Wiadomości wysyłane przez Messengera, które zawierają  jakieś linki, mogą być źródłem poufnych informacji.
Wiadomości wysyłane przez Messengera, które zawierają  jakieś linki, mogą być źródłem poufnych informacji. Fot. Facebook

Od kilku dni na Facebooku rozprzestrzenia się wirus infekujący komputery. I zapewne już o tym wiesz, ale czy jesteś świadomy innego zagrożenia? Chodzi o linki przesyłane za pośrednictwem aplikacji Messenger. Wszystko, co wysyłasz przez Messengera jest niczym otwarta księga. Interesująca nie tylko dla hakerów, lecz nawet dla zwykłego Kowalskiego.

REKLAMA
Dziennikarz portalu Quartz sprawdził, czy jest w stanie dowiedzieć się, o czym pisze przypadkowy użytkownik Facebooka. Nie zajęło mu to wiele czasu, niepotrzebne były specjalne umiejętności. Przejrzał kilka zestawień linków i zebrał takie informacje jak: nazwiska zupełnie obcych mu osób, ich lokalizacje czy języki, jakimi się posługują. Zobaczył też część prywatnych zdjęć. Zaskakujące, prawda? Ale naprawdę zdarza się, że w linkach do filmików z kotami w roli głównej zawarte są poufne informacje. I ktoś rzeczywiście może je wykorzystać.
Co na to Facebook? Odpowiedź brzmiała mniej więcej tak: "Nie da się z tym nic zrobić". Dziennikarz dodaje, że choć działanie portalu społecznościowego jest w tym wypadku intencjonalne, to może wcale nie ma się czym martwić. W końcu dzieło Zuckerberga charakteryzuje się najlepszymi zabezpieczeniami. Jest jedno "ale". O czym świadczy fakt, że geniusz z Doliny Krzemowej zakleja kamerkę komputera taśmą klejącą? Sam boi się ataków. Uspokoić może taka informacja: dopiero kliknięcie w danego linka pozwala obcym na "buszowanie".
źródło: qz.com