Simone Zaza przejdzie do historii.
Simone Zaza przejdzie do historii. youtube / BBC

Na boisko wszedł w 120 minucie, i miał tylko jedno zadanie – strzelić Niemcom karnego. Gdyby to zrobił, stałby się ulubieńcem kibiców, bożyszczem kobiet i włoskim bohaterem. Po tym co zrobił okrzyknięto go pajacem.

REKLAMA
Grupa Monthy Pythona miała kiedyś skecz o ministerstwie śmiesznych kroków. Patrząc jak Włoch podchodził wczoraj do piłki doprawdy trudno było nie skojarzyć jego kroków z brytyjskimi satyrykami.
Czy on chciał rozśmieszyć bramkarza? Założył się z kolegami? Trudno powiedzieć. W każdym razie podchodził,. A może lepiej powiedzieć podbiegał do piłki jak baletnica z jeziora łabędziego, na paluszkach. I pewnie byłoby mu to wybaczone, gdyby nie to, że fatalnie przestrzelił.
Włosi odpadli z turnieju po sobotnim meczu ćwierćfinałowym z Niemcami. Przez 90 minut każda z drużyn strzeliła po jednej bramce, dogrywka także nie przyniosła rozstrzygnięcia. Potrzeba było aż 9 kolejek karnych, żeby wyłonić zwycięzcę. Niemcy wygrali w karnych 6:5. Może gdyby Zaza nie pajacował, skończyłoby się wcześniej zwycięstwem Włochów?

Napisz do autora: pawel.kalisz@natemat.pl