
Beznadziejnie poszukiwany kamień filozoficzny ery globalizacji już dawno przestał mieć związek z posiadaniem midasowych mocy. Millennialsi dobrze wiedzą, że nie wszystko złoto, co się świeci, bo przecież pieniądze szczęścia nie dają. A właściwie przestają dawać, kiedy stanie w kolejce po najnowszego iPhone’a z wydarzenia zmienia się w standard, a jedzenie sushi na kolację wcale nie oznacza, że ktoś ma tego dnia urodziny. Po kilku latach wygodnego, sponsorowanego przez korporację życia dzisiejszy trzydziestolatek nieuchronnie zaczyna przeglądać oferty biur nieruchomości w Dukli czy Krośnie, a jego pracodawca – konkurować o pracownika z bieszczadzkimi juhasami. Kartą przetargową, którą w tych realiach odkrywa coraz więcej firm, jest CSR, czyli społeczna odpowiedzialność biznesu.
Dyskutując o roli kapitału zagranicznego w Polsce, nie możemy pomijać jego kluczowego wkładu w kulturę zarządzania. Badanie Izby to potwierdza. Profesjonalne wskaźniki oceny wyników, plany rozwojowe pracowników, badania satysfakcji, modele kompetencyjne i przywódcze oparte na współczesnej wiedzy psychologicznej czy dodatkowe świadczenia socjalne to działania, bez których trudno wyobrazić sobie pracę w dużej lub średniej firmie. I dobrze, bo w dobie tak zwanego rynku pracownika takim sposobem zarządzania będą wygrywać odpowiedzialni pracodawcy.
Firmy francuskie w Polsce inwestują długofalowo, a co za tym idzie ich podejście do rozwoju biznesu nie ogranicza się wyłącznie do maksymalizacji zysku. Coraz więcej firm prowadzi programy, które mają na celu jeszcze lepszą integrację z lokalnymi społecznościami czy wypracowanie optymalnego modelu partnerstwa z poszczególnymi grupami interesariuszy. Przedsiębiorcy nie tylko starają się dbać o swoich pracowników, ale coraz częściej obejmują swoimi działaniami dostawców, klientów czy lokalne społeczności, co przekłada się na lepsze kontakty i wzrost zaufania.
